Nowaki - 5-8.05.2016 - Eliminacje PCM okiem Adder Carp Team
Kilka słów i zdjęć na temat tej imprezy okiem uczestnika z sektora B

Pamiętam jak dziś kiedy pojawiła się informacja o tej imprezie jednogłośnie z Patrykiem Arentem postanowiliśmy, że musimy tam być jako Adder Carp Team.

Szybki telefon do Daniela, odpowiedzialnego za Team i decyzja zapadła - Jedziemy !!!

Czas od momentu wpisania się na listę startową dłużył się strasznie lecz wreszcie nadeszła ta upragniona chwila no i przyszedł czas na rozegranie tego wyjazdu logistycznie . Odwieczny problem z pakowaniem by mieć wszystko co potrzebne i walenie głową w mur bo wiecznie nam brakuje miejsca w aucie. Z wielkim trudem się udało i prosto po nocce w pracy o godzinie 6 rano ruszamy kierunek NOWAKI.
Kilka minut przed godziną 8 jesteśmy na miejscu gdzie zjechała się już większa część uczestników.
Do oficjalnego rozpoczęcia mamy jeszcze trochę ponad 2 godziny więc postanowiliśmy obejść wodę robiąc szybki rekonesans.




Po powrocie w miejsce zbiórki praktycznie wszyscy zawodnicy już są więc powoli przechodzimy do oficjalnego rozpoczęcia z losowaniem i tradycyjnym posiłkiem na NOWAKACH podczas zawodów.
Zanim oczywiście to nastąpiło postanowiliśmy wykonać jeszcze jeden ważny telefon do ojca dyrektora ;)





Szybki posiłek oraz chwila skupienia no i oczywiście ustalenie kto idzie z nas do losowania .




Losowanie odbyło się w 2 turach gdzie w pierwszej turze losowało się kolejność losowania stanowisk.
Tym razem padło na Patryka i to on wylosował nam stanowisko nr 19 w sektorze B (czerwonym ) gdyż woda została podzielona na 3 sektory . Niespodzianką był JOKER gdzie osoba losująca ten los mogła wybrać sobie dowolne stanowisko z tych co nie zostały wcześniej rozlosowane. Kilka słów organizacyjnych i ruszamy na swoje stanowiska by od godziny 14 rozpocząć wędkowanie.






Każda z drużyn zabrała się do ciężkiej pracy by osiągnąć jak najlepsze efekty.
Gorąca atmosfera panowała chyba we wszystkich sektorach a już w 100 % wszystkich rozpieszczała piękna pogoda która nas ugościła przez cały czas trwania zawodów.
Na pierwsze ryby nie trzeba było długo czekać bo już chwilę po godzinie 15 jest pierwsza ryba naprzeciw naszego stanowiska i z tego co się dowiadujemy ma wagę około 10 kg.
Nadchodzi pierwsza noc a wraz z nią nadzieje na efekty u nas .
Chwilę po godzinie 23 mamy pierwsze branie lecz ryba się nie zapina na hak.
Wsiadamy więc w ponton i wywozimy zestaw w to samo miejsce obsypując go tak samo jak poprzednio . Strategia nie zawodzi i po 4 godzinach jest kolejne branie gdzie udaję się wyciągnąć nie dużego lecz pierwszego naszego karpika.
Poranne ważenie i na chwile obecną mamy najmniejszą rybę zawodów a po całej nocy na łowisku jest złowione dosłownie 6 ryb.




Jesteśmy pełni nadziei i przechodzimy do dalszej pracy . Nie do końca wszyscy grają fair play bo okazuję się, że drużyna z naprzeciwka, która zaliczała się również pod nasz sektor w składzie
Wojciech Lenda i Tomasz Kocjan po wcześniejszym otrzymanym upomnieniu otrzymują od sędziów zawodów żółtą kartkę co wiąże się z tym że przy kolejnym uzasadnionym proteście mogą otrzymać czerwoną i zakończą imprezę .

Były na to dowody - jednak decyzję podjęto łaskawą, może następnym razem rywalizacja w ich wykonaniu nabierze bardziej sportowego wymiaru , bo duch rywalizacji Fair Play czuwał nad tym by finalnie zwycięzca tego sektora był inny.

Dobra praca ekipy sędziowskiej i organizatorów gdzie nie mieli łatwego zadania a wiem coś o tym pozwoliła na rozgrywanie dalszej części zawodów z dreszczykiem adrenaliny .
Tym czasem doławiane są kolejne ryby również na stanowiskach obok naszego.
Tu chciał bym zaznaczyć że na stanowisku 21 mieliśmy naprawdę bardzo fajnych sąsiadów z temu BB.



Na zbiorniku ruszył się troszkę mocniej wiatr w kierunku zatoki i to z pewnością dało te kila ładnych ryb kolejnym uczestnikom zawodów.
Prawdziwą torpedą jest złowiona ryba na stanowisku nr 13 !
Po szybkiej sesji zdjęciowej i konsultacji okazuje się że jest to TRZY ŁUSKI a łowca Marcin Ginter pobija tym pięknym akcentem swoje PB - gratulacje raz jeszcze Marcin . Tu taka mała ciekawostka –z tego co się dowiadywałem to prawdo podobnie ryba ta została złowiona pierwszy raz podczas trwania zawodów.







Impreza rozkręca się na dobre a kolejna doba przynosi kolejne ryby i na całej wodzie ekipy łowią coraz to ładniejsze okazy . Nie odstając od pozostałych ekip również robimy wszystko co w naszej mocy by na naszej macie zagościła kolejna sztuka . Chłopaki ze stanowiska obok doławiają 2 rybę co po kilku godzinach udaje się w końcu i nam .



Na zestaw pozostawiony jako jedyny prawię dobę w wodzie wreszcie mam ja swoje upragnione branie. Dość daleka odległość położonego zestawy a stanowisko nr 19 słynie z tego , zmusza nas do wypłynięcia za rybą na wodę . Właśnie w taki sposób zdecydowaliśmy się podjąć walkę z rybą , która od początku wydawała się być większym okazem. Mocny wiatr utrudniał nam stanowczo hol ale po kilku minutach udaje się umieścić karpia w podbieraku . Radość nasza nie do opisania no i wracamy do gry 








Walka o miejsce w sektorze robi się bardzo zacięta a my zaczynamy mieć coraz to większe nadzieje.
Widząc co się dzieje w koło postanawiamy delikatnie zmienić taktykę na ostatnią noc co powinno przynieś kolejne efekty na naszych zestawach.
Dużo się nie pomyliłem bo chwilę po godzinie 23 zaczynają się znów brania u sąsiadów więc jestem przekonany, że za chwilę pojedzie i u nas .
Dokładnie tak też się dzieje i po raz kolejny wskakujemy szybko na ponton bo branie znowu nastąpiło z odległości ponad 150 m . Kilka minut na pontonie niestety tym razem polegliśmy i ryba się spina .
Wracamy do brzegu by zabrać ze sobą towar przygotowany do donęcenia a tu ku naszemu zdziwieniu jest drugie branie. Szczęście w nieszczęściu bo nie wiadomo co by się działo jak byśmy przypłynęli chwilę później. Regulamin wymagał tego by w nocy pływać na pontonie w dwie osoby a był on przestrzegany bo w naszym sektorze jedna z ekip otrzymała też za to żółtą kartkę ,więc równie dobrze mogło by być już po braniu . Zamiana kijów i jazda ponownie na wodę ….
Tym razem dużo łatwiej no ale i ryba mniejsza choć bardzo okazała. Mamy piękną pełnołuską sztukę trochę ponad 9 kg . Wkładamy rybę do worka i zabieramy się do wywózki dwóch zestawów by udać się wreszcie do namiotu i zamknąć choć na chwilę oczy . Te kilka godzin snu zleciało bardzo szybko i nadszedł ten najgorszy dzień , najgorszy bo ostatni. Jak ja nie cierpię jak ten czas tak szybko przemija nad wodą 
Ostanie ważenie zawodów i wiemy że będzie ciężko gdyż mamy informację że w nocy zostało złowionych sporo ryb. Zdjęcie naszego pełnołuskiego i udaję się wraz sędziami by zrobić ostanie kilka zdjęć na stanowiskach obok w naszym sektorze.






Po ostatnim ważeniu totalna cisza i nikt nie zna ostatecznych wyników. Wybija godzina 10:00 i mamy koniec zawodów co oznacza najgorszą robotę  trzeba wszystko pozwijać i ponownie zapakować auto a tu zaznaczę że noc była ciężka. Chwila oddechu po ciężkiej pracy i udajemy się na zakończenie .





Nagroda specjalna dla łowcy Big Fisha



Pierwsze miejsce w sektorze C




Pierwsze miejsce w sektorze B





Pierwsze miejsce w sektorze A i zarazem w ogólnej klasyfikacji zawodów




TABELA - Niewiele Brakło Do kwlifikacji PCM.....................





Dodatkowo rozlosowano jeszcze dwie zasiadki na dowolnym łowisku w Polsce ufundowane przez głównego sponsora



Ta krótka relacja skupiła się bardziej na sektorze w którym myśmy wędkowali . Miałem tu przyjemność poznać ciekawych ludzi oraz brać udział w tych zawodach z Patrykiem któremu raz jeszcze serdecznie dziękuję .

Adder Carp Team
P.H.


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama