Konszachty ,KO i Big Come back Adder Carp Team


Decyzja o wspólnej wyprawie na zawody w tym sezonie zapadła już w poprzednim roku . Wybór imprezy pozostawiłem Darkowi oddając w pełni cześć jego doświadczeniu i wiedzy w tej materii . Padło na Konszachty z Foxem organizowane na pod Poznańskim zbiorniku Szachty. Impreza organizowana wraz z pokazem sprzętu jak wiele innych w kraju lecz na swój sposób wyjątkowa .Mało rozpoznana młoda woda i główny sponsor który nie co dzień organizuje zawody były jak magnes przyciągając na start 20 ekip nastawionych bojowo.




Jeszcze przed przybyciem nad wodę gromadzimy z Darkiem wszelkie choć śladowe informacje na temat wody ,ryb miejscówek i stanowisk. Wszystkie sygnały i przecieki sprowadzają się do jednego ...na pewno połowią stanowiska 1,28,29 i 30 . Pozostały czas do losowania poświęcamy na szybki rekonesans po łowisku .Darek upatrzył dla nas stanowisko nr 30 jako wymarzone i rzeczywiście zatoka do wyłącznej dyspozycji to bankówka .Trzciny nawisy drzew i gałęzie w wodzie robią wrażenie .Po rozmowie dochodzimy do wniosku że do losowania podchodzę ja , Darek nie daje się namówić kwitując szczerze że jeszcze nigdy nie po losował dobrze . Obiecuję mu , że nie zawiodę a gwarantem skuteczności ma być tajemna metoda o której potem . Przed nami losowane są stanowiska najciekawsze 1,30,28,27 a mojemu partnerowi udzielają się emocje gdy słyszę z za pleców “masz swoje losowanie teraz to już w d...e jesteśmy “ .Moja kolej ,łapa do michy i mamy 29 ;-)))





Przychodzi dzień zawodów, 2 godziny pływania z echem i stukadełkiem daje się we znaki naszym kręgosłupom ale mamy przekonanie o dobrze wykonanej kluczowej pracy . Wybieramy dwie miejscówki ,bliską (około 40 m. Od brzegu ) i daleką ( około 170 m ) oraz alternatywne miejsce pod drugim brzegiem którą też mamy zamiar stale nęcić . Darek obławia bliską ja stawiam zestawy na dalekiej miejscówce.Do wody lądują pierwsze porcje karpiowych specjałów.




To co się dzieje przez kolejne 8 godzin od rozpoczęcia zawodów nie można nazwać inaczej jak nokautem w stylu bokserskim ...takiego sponiewierania jakie zafundowała nam ekipa ze stanowiska 28 jeszcze nie zaliczyłem i chyba już nie zaliczę .Po 6 czy 7 rybie przestałem liczyć kolejne brania a miny mieliśmy nietęgie pocieszając się wzajemnie na przemian wraz z Danielem Kruszyną który nas odwiedza na 1 dobę. Zaliczamy jedną spinkę a o godz. 19 pierwszego karpika na macie ,pełnołuskie szczęście o masie 8,5 kg. Wyraźnie schodzi z nas ciśnienie ,a nadchodzące z oddali odgłosy burzy Darek kwituje stwierdzeniem pogoda na BIG FISHA .Jego słowa są prorocze w nocy na tle rozświetlanego raz po raz piorunami nieba doławiam pięknego golca 16,500. Kładziemy się spać z postanowieniem, że wracamy do gry. Emocje dają się we znaki nie mogę usnąć przez kolejne 2 godziny .




Jak to na zawodach dochodzi do pierwszych spięć na wodzie i brzegu, pierwszych podwózek pod nie swoje miejscówki ,wpływania w sąsiednie sektory i protestów składanych do sędziów. Nie wszyscy trzymają ciśnienie i nie potrafią wypracować ryb na miejscówkach ze swoich stanowisk.Można napisać- sól zawodów ale czy tak musi być? Pozostawiam waszej ocenie. Po burzowej nocy ryby wyraźnie rozpierzchły się po zbiorniku i inne ekipy notują pierwsze brania i punkty na macie .My konsekwentnie nęcimy swoje miejscówki bez zmian .Ja Prawdziwym Donaldem który dał nam już 2 ryby ,a Darek Dark Krylem i Bad Dremem .



W piątek w południe zaliczamy jeszcze małego karpika 5,6 z dalekiej miejscówki i następuje kilkadziesiąt godzin niefarta przeplatanego spinkami ,pustymi zacięciami i rybami wypinającymi się tuz przed podbierakiem. Darek mówi o pechu jakiego nie miał odkąd karpiuje (a to już prawie ćwierć wieku ) ja narzekam na jego haczyki itd. Zresztą zobaczcie sami w filmiku poniżej .



Sytuacja staje się dramatyczna bo do walki o laury wkracza ekipa ze stanowiska 27 a prowadząca drużyna z 28 doławia pięknego karpia pełnołuskiego 14 kg . Regulamin zawodów w całej swej zawiłości ma podstawową zasadę trzy największe ryby do wagi i podsumowania. Nasze stanowisko odwiedza Prezes firmy Adder Carp Marek Hallas, tonuje emocje oraz dowozi towar na nasze specjalne życzenie ....PD ...więcej Prawdziwego Donalda !!! Na ostatnią noc decydujemy się donęcić moją daleką miejscówkę i nie ruszać zestawów a Darek ma szukać w różnych strefach naszego sektora pojawiających się za spławem brań pojedynczych ryb. Doławia w ten sposób dwie ryby o wadze 5 kg i 11,300 która zastępuje w klasyfikacji naszego pełnołuskacza 5.6








Kładziemy się do snu z przeświadczeniem że ta noc zadecyduje o wszystkim . Idą modlitwy ,ręce ku niebu i zdrowaśki z prośbami o kolejne branie ...choć jedno branie. Noc przesypiamy bez pika a przy porannej kawie dowiadujemy się że ekipa ze stanowiska 27 doławia 2 ryby w tym big fisha i wychodzi na prowadzenie spychając nas na 3 lokatę . Spora konsternacja i słowa Darka “a nie mówiłem... k...a “pokazują jak los potrafi być przewrotny. Zawody kończą się o 8 nad ranem więc zostaje nam 1 godzina którą poświęcamy na mozolne pakowanie majdanu . W tym momencie należy zrobić duży wdech i wydech bo sytuacja zrobi się gorąca . O 7,30 następuje jednoczesne branie na 2 wędkach holujemy wraz z partnerem ryby które krzyżują nam zestawy,odżywają nadzieję choć po ugięciach wędzisk widać że to nie są kolosy . Darek zalicza kolejną spinkę i podbiera mi rybę o wadze 12.600 która poprawia nasz rezultat ale nie zmienia miejsca w klasyfikacji . Jako ciekawostkę muszę napisać że jest to ta sama ryba którą Darek złowił i wypuścił dnia poprzedniego o masie 11.300 sędziowie kręcą głowami z niedowierzaniem ale chipa i charakterystycznych znaków na ciele nie oszukasz . Karpiszon zasmakował w Prawdziwym Donaldzie przybierając przez noc 1.3 kg !



Pozostaje około 20 minut do końca zawodów ,pocieszam bardziej doświadczonego kolegę banałem że “dopóki wędki w wodzie”...co on kwituje że jak coś złowimy co zmieni naszą pozycję to ucałuje mnie na rozdaniu nagród w łysinę. Co mam napisać...stało się ;-) 2-3 min. Przed ósmą mam branie na zestawie który od doby był nie ruszany Darek wpada w amok krzyczy do sąsiadów, że jest ryba i mobilizuje mnie do wytężonej pracy. Hol ciężki i siłowy a czuć że po drugiej stronie zestawu nie wisi byle jaki “szerszeń”(pozdrowienia dla Piotrka Heriana). Sprzęt u granic wytrzymałości kolega biegający z podbierakiem i kibice za plecami krzyczący co chwile aktualna godzinę podnoszą emocje do granic. Udaje się podebrać pięknego lampasa o godz. 8.06 o masie 15.600 który winduje nas na 2 miejsce w zawodach .



Ważenie, rozdanie nagród i powrót do domu to jedno wielkie apogeum radości co widać na zdjęciach z uśmiechniętych min . Była też łysina i buziak od Darka ,kupa śmiechu i gratulacje za walkę do końca . Nagrody i statuetki to tylko skromny dodatek do wielkich emocji jakie dał nam start w tej imprezie . Za wsparcie ,pomoc ,odwiedziny i serdeczne życzenia od Prezesa kolegów z Teamu Daniela i Adriana Wielkie dzięki.

Do zobaczenia na Karpiowym szlaku.










Z pozdrowieniami

Darek Kotlarek i Adam Chetkowski
Adder Carp Team







Szybki Kontakt
Reklama
Reklama