VII CYPRINIADA GOSŁAWICKA
To już sześć lat , jak przemierzam ten Gosławicki szlak relacjonując dla was tą imprezę. Jaka była tym razem??? Hmmmmmm - taka jak chcemy ją odebrać. Jest kilka nurtów oceny tego typu imprez. Punkt widzenia zawodnika, którego zadowolenie reguluje najczęściej jego wynik - aczkolwiek sama rywalizacja w której uczestniczy wiele wybacza , punkt widzenia Organizatora na co ma wpływ bezpośrednia sytuacja na łowisku co również wynika z tego jak obfite są zawody w dokonania wędkarskie oraz ocena najmniej obiektywna bo może być wynikiem szeregu czynników nie do końca sprawiedliwych. Ocena środowiska - ludzie z zewnątrz.



Rolą naszą jest podanie imprezy w taki sposób by wychwycić jej najdokładniejszy obraz który przekazujemy w "plener" i tutaj nie pokuszę się o ocenę imprezy , akcentując czasami coś co mi w duszy gra i na sercu leży. Dlaczego ??? Jakim Prawem ???? Bo najzwyczajniej w świecie mi zależy i ten artykuł będzie apelem do organizatorów o to by impreza była jeszcze lepsza , by dołożyli wszelkich starań by nie tylko piękne ryby to przedsięwzięcie broniły.

Można zamknąć oczy ;) - tak na marginesie wszystkie zdjęcie są podane w tym materiale w wielkości umożliwiającej ich właściwy odbiór. No właśnie..... komórką drodzy karpiownicy to się DZWONI !!!!
Nie widziałem na łowisku żadnego aparatu fotograficznego. Zresztą na facebooku widać jakiej jakości robicie sobie zdjęcia z okazami. Wybaczcie ale troszkę szkoda......



Przyzwyczailiśmy się do widoku tych gosławickiech piękności. W tym roku sędziowie oraz niestety ja oglądałem ich znacznie mniej przez formułe 4 x BIG FISH.
Zawodnicy z którymi rozmawiałem byli zachwyceni. Ci którzy rywalizowali o najwyższe laury jak i Ci którzy nawet nie mieli brania - wierząc , że ostatnia noc może dać im upragnione piękne ryby które kto wie???? . Tutaj moim zdaniem rywalizacja i sportowy wymiar imprezy stawia te zawody na bezapelacyjnie numerze 1 w Polsce, pod względem dynamiki zmienności sytuacji w walce o zwycięstwo.
Wynika to przede wszystkim z liczebności dużych ryb i szansy każdego stanowiska na kontakt z nimi, gdzie nawet złowienie jednej- dwóch ryb ponad 20 kg nie przekreśla szans innych do ostatniej godziny trwania imprezy.



Poprzednich kilka lat i relacje z tych imprez miały charakter raczej bardzo luźny i tym razem takich elementów nie zabraknie. Spotkanie ze starymi znajomymi i wspólne zdjęcia. Ciężko było poruszać się między pomostami gdy człowiek skazany na powrót do domu za kilka godzin.




Oczywiście nie może zabraknąć ujęć naszych zabaweczek , które może czasami nazbyt długo stoją zaczarowane ale pocieszyć oka im nikt nie zabroni. Pamiętacie , że można powiększyć to zdjęcie ???
Warsztat może nie najlepszy , sprzęt nie z wyższej półki ale piękno tego zestawu uchwycił.



Jeden z punktów mojej wycieczki - bezwzględnie najdłuższa wizyta na pomoście Pana Edka. Można by rozmawiać bez końca. O naszym Hobby , życiu , problemach które nas otaczają bez względu na to czy próbujemy z nimi walczyć bez opamiętania czy nie. Dziękuję za to spotkanie i kilka sugestii które na nowo otwierają oczy, które znowu zaczęły patrzeć na otaczający świat z należytą ostrością



Tyle lat wycieczek dookoła a pierwszy raz robię zdjęcie z tego zakamarka łowiska.



Krocząc z sędzią wagowym po łowisku zbieramy plon nocnych zabiegów jak przechytrzyć "istotę jakby lepszą" . Cóz, jedni mają to szczęście trzymać na ręku ryby większe , inni mniejsze ale zawsze z każdym PIKIEM , pojawia się nowa nadzieja.



Kosztujemy również hitu kulinarnego tegorocznej imprezy w postacie " Żurku Gilotyny" , i uwierzcie , że nie zjadł sam tego 10l garnka, i nie ja mu w tym pomogłem.



Mirka przez pół godziny nie mogłem namówić do zdjęcia. Gdy się udało , niechęć przeszła na zwinną , podwodną pretendentkę do tytułu " bestia łowiskowa"
Reakcja Mirka na ten wybryk bezcenna



Ostatnimi czasy wszyscy pragną mieć zdjęcie z rybą we wodzie , ale to już jest przesada. Zdjęcie z "konikiem gosławickim" gratis.



Tadziu , pamiętasz ???? Powiedziałeś , że zdjęcie ze mną cenniejsze niż z Cooooomom Word Record.
Hmmmmm to fakt jestem ponad 2 razy cięższy;) hehehe - Fajnie było Cię znowu spotkać.



W międzyczasie kilka pocałunków średnio odwzajemnionych posypało się na stanowisku nr 17 , u ekipy która pokonała najdłuższy dystans na ta imprezę - ponad 400km.



Starzy znajomi , gosławiccy wyjadacze nie próżnują, i zawsze coś wyskubią z tego zielska.




No właśnie zielska. Podniesione pomosty , zaowocowały , że coraz bliżej do tego bym odszczekał swój materiał o gosławicach - "Droga przez mękę" , i istnieje taka szansa , że gdy będę tak bogaty by się golić jeden raz wielorazową maszynką - przyjadę na kilka dni :) Pstryknę sobie kilka fotek do katalogu - tylko ciiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiii, bo to będą karpie nocą z dzikiej wody.



Udało się nawet wykonać fajną sesję na wodzie. Dynamicznie i niebanalnie - autoreklama :)




Tutaj zatrzymam się na chwilkę. Koledzy z podwórka - hmmmm , szkoda , ze jak słusznie zauważyli Inowrocławscy "karpiarze " spotykają się na łowiskach w Polsce, a nie możemy stworzyć czegoś konstruktywnego w naszej okolicy. Dziękuję za rozmowe - kto wie ????
Moze własnie narodził sie CARP TEAM INO" , kto wie? Może kiedyć w zimowy wieczór do tematu wrócimy , bo bezapelacyjnie warto.



Wielebny , Daniel Deska , pogromca rekordowego Amura 26kg pomocny jak na wielebnego przystało , udziela sakramentu karpiowego małżeństwa , naszym milusińskim- hmmmm czyżby się udzieliło naszym chłopakom ??? hmmmmm ??
Zafundowaliśmy sobie z nimi całkiem obszerną sesję. Tak się udało zakończyć miłym akcentem nasz pobyt nad wodą.




Wcześniej , Daniel podziwiający zachód słońca , rozkoszował się wspomnieniami o niesamowicie zaciętym holu pięknej ryby , która była objawieniem tych zawodów , zresztą jak jej niespełna 4 kg mniejszy brat. Kolejny potencjał tej wody został wreszcie odkryty. Czyżby pierwszy namacalny efekt wyższej wody, który na pewno przełoży się na zmniejszenie ilości uciążliwych roślinek , a wiosenny brak na powierzchni pogonił amury do żerowania w tym co im łaskawie podamy???? Kto wie?



Jedno jest pewne, ta noc może wiele zmienić i pozostaje pytanie kto takim gestem zakończy dziś w godzinach porannych te zawody.

Kibicujemy wszystkim równo.



Cóż, czas podziękować za gościnę , kilka rozmów - wysłuchanie kilku sugestii, oraz kilka deklaracji które może będzie ciężko zrealizować , ale chociaż chęć podjęcia próby wskazuje , że nie ma sytuacji bez wyjścia.

Pamiętajcie , i tutaj słowa kieruję do organizatorów imprezy. Cypryniada ma być szlagierem imprez w PL - bo na to zasługuje. Sam, piękny rybostan prestiżu imprezy nie obroni. Wszystko idzie do przodu , a kto się nie rozwija nawet nie stoi w miejscu. ............

POWODZENIA !!!!!!!!! i czekamy na podsumowanie imprezy które jakoś zgrabnie tutaj wciśniemy

---------------------------------------------------------------------------------

Mirek z Bartek znaleźli sposób na zwycięstwo w zawodach. Kosmiczne zakończenie imprezy , gdzie w jedną, ostatnią noc sięgnęli po zwycięstwo.



Statuetki VII Cypriniady



1 miejsce Mirosław Żyśko i Bartek Mederski 76.4 kg 4szt
2 miejsce Mirosław Kaźmierski , Tomasz Danielak i Wojciech Kędzierski 74.4 kg 4 szt
3 miejsce Michał Chojecki i Karol Chojecki 73.2 kg 4szt

Największa ryba zawodów Daniel Deska amur 26 kg


Przypominamy ,że do klasyfikacji zaliczały się 4 największe ryby .





D/K
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama