II Puchar "KAJMANA" - Rybowo 2015

Puchar Kajmana - co jak co , ale dysponując kilkoma godzinami wolnego czasu, nie zważając na kilka kilometrów drogi nie mogło nas tam zabraknąć. Nie wiem, czy zrobiliśmy Kajmanom miłą niespodziankę bo rodzina kruszynków sieje dość poważne spustoszenie w lodówce, ale sądząc po ich minach się ucieszyli .......

Pierwszy rzut oka na Rybowo , jedno z bardziej znanych łowisk w tej części kraju. Woda z którą związany był długi czas Marek Hallas , łowisko bardzo kameralne , idealne pod taką kameralną imprezę.



Dojeżdżając na łowisko załapujemy się na ważenie. Rybki jakoś współpracują , spóźnienie kilkuminutowe przypłaciliśmy utratą możliwości sfotografowania big fisha , co rekompensujemy sobie sesją maluszków.



Oczywiście na zielonym tle ............. hmmmm dziwne te zielone krzaczki przypominające pokrzywy :)



Fajnie znowu was widzieć. Chyba mieliśmy szczęście - tego przyznam się nie spodziewaliśmy, że poza zielonymi stworkami będziemy fotografować Karpie.



Wszędzie znajomi. Musze tutaj przyznać , że nasze pierwsze spotkanie podczas Martynki nie było zbyt podniosłe - nawet lekko na pewnej płaszczyźnie zaiskrzyło by finalnie wszystko sobie wyjaśnić i uszanować fakt , iż każdy ma prawo byc sobą na wielu płaszczyznach. PANOWIE - pełna profeska ;)



Podczas rozmów z organizatorami ubolewaliśmy nad tym ,iz nei dane nam było skosztować nowej odmiany " Zupy z Pola" w tym przypadku , chmielowego wywaru z pieczarkami zaprawionymi delikatnie kardamonem z domieszką wywaru zielonego kajmańskiego jadu......



Wszystko mówiący gest Cooka Pitera , zapytanego dosłownie.....

JAKIE BYŁO PORANNE STARCIE Z RZECZYWISTOŚCIĄ ????????????



Oczywiście na łowisku trwają sportowe zmagania. Omawiamy w międzyczasie nasze plany na przyszły sezon. W końcu cos trzeba robić by nie dać ludziom od siebie odpocząć ;)
Fajnie było zobaczyć chłopaków w akcji .............




Lubie przysłuchiwać się z boku karpiowym dyskusjom. Czasami trzeba wszakże odpocząć od gadania :)



Raz po raz wygląda słońce lecz większość czasu tylko porywisty wiatr ratuje nas przed ciągłymi opadami. Pogoda pod psem - z całym szacunkiem do zwierzaczków , które biegały po łowisku ciesząc dzieciaki ale chyba nie byliśmy przygotowani na taka diametralną zmianę pogody. Cóż " taki mamy klimat" - podobno.



Różowe cudeńka Piotrka , fajne i niespodziewane spotkanie.




Oczywiście Pani kierownik Biura - poszła w tango z przystojniakami. Cóż , może trzeba zacząć dbać o linię :) a może się cieszyć ??? kto to wie :P



Koziołek dawno nie miał kontaktu z rybą i chyba lekko tabletki przestały działać , bo nawet się nie zorientował , że nie ma w reku wędki. Wyholował i zorientował się , że nic nie ma dopiero w podbieraku......



Czy nie wygląda jak dumny łowca????



Oczywiście by nie sprawiać mu przykrości pogratulowaliśmy mu new PB......




Na tą chwilę w klasyfikacji BIG FISH prowadzi ubiegłoroczny zwycięzca Maciek wraz Jakubem ...........
Jednak wyczuwamy , że noc przyniesie zmianę lidera ;) i stawiamy na tą okoliczność kilogram KULEK ............ :P - zwykłej firmy :)



Kilka godzin na łowisku szybko dobiegło końca i trzeba było uciec do domku - bo przede mną kilka dni nad wodą.......... Stęskniłem się za tym niemiłosiernie. Plan jest ambitny - telefon off na 23h dziennie , poza umówionymi kontaktami ;)

Dziękujemy za wspaniałe przyjęcie na łowisku - e-book " Pan Tadeusz , mimo , iż postanowił wypaść z "okładki" wpadając między 4 kamienie przetrwał więc miłej lekturki - Zielone Stworki ;)

Daniel Kruszyna
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama