Reset Time - Piotr Herian

Dziwny to sezon dla mnie bo ostatnimi czasy człowiek był mocno zabiegany , lecz nadszedł pewien dzień gdzie po wygospodarowaniu odrobiny czasu zupełnie , spontanicznie postanowiłem się trochę zresetować nad wodą .

Przerwę rozmyślanie i powiem wprost :
Nie była to zasiadka na dzikej wodzie bo śmieszy mnie trochę to określenie choć dzikiej zwierzyny nie brakowało .
Ciężko było wybrać się w jakimś większym gronie więc był to wyjazd trochę ’’ przeplatany ‘’
Już wyjaśniam - Jedną nockę spędziłem z moim kompanem Krzyśkiem a na dzień zagościł Darek z Izą.
Ostatnia nocka skazany sam na siebie w odgłosach ryczących jeleni i biegających dzików za plecami .

Pierwsze 24 godziny dość mało optymistycznie wyglądały bo tylko jedno branie około północy i na brzegu wylądował karp 14.1 kg



To było jedyne branie podczas pierwszej doby spędzonej nad wodą bo Krzychu niestety nie miał nic.
Z rana jak wspomniałem zjawia się Darek z Izą a Krzychu składa majdan i nas opuszcza.
Stanowisko obławiane przez moją osobę dość mocno obsypałem pierwszego dnia towarem , którym dysponowałem a były to kulki i pellety z firmy Adder Carp .
Odjazd Krzyśka z Łowiska okazał się przełomem w akcji …
Dokładnie mija doba od czasu kiedy kije leżą w wodzie i zaczyna się zabawa.
Wszystko wskazuje na to że wreszcie udało się sciągnąć rybę i zatrzymać ją na dłużej w moim rejonie .




Nie odbyło się bez spinek oraz niestety rozgiętego haka . W nerwach nawet zdjęcia nie zrobiłem lecz od razu zabrałem się za zmianę zestawów końcowych i tuj zaś miałem okazję przetestować kolejne produkty z których już śmiało mogę powiedzieć że jestem mega zadowolony .





Karpiki zaczęły pięknie współpracować a ja obejmuję taktykę sporego donęcania kobrą i rezygnuję z wywózki modelm co świadczy o tym że zaczynam łowić z rzutu .
Prawdopodobnie moja taktyka była słuszna bo brania zaczynają być systematyczne i dość intensywne . Agresywne odjazdy nasilały się z godziny na godzinę i tu serdecznie chciałem podziękować Darkowi i Izie za pomoc . Zastanawiam się jeszcze czy to aby mój talizman nie przyniósł mi przy tym wszystkim szczęścia ;)





Nowo zrobione zestawy okazały się w 100 % skuteczne i udało się dołowić kolejne ryby , które lądują w kołysce. Dość ciekawa sytuacja nastąpiła pod wieczór, kiedy rybki "pojechały" równocześnie na dwóch kijach . Tu z pewnością sam bym sobie nie poradził , stąd wyżej podziękowania .
Tym razem nie za duże sztuki ale razem robiły wagę lekko ponad 12 kg 



Ten oto mały amurek przyszedł do brzegu chyba szybciej niż bym zwijał pusty zestaw lecz przy podbieraku tradycyjnie pokazał na co go stać .


>

Krótko mówiąc w ciągu dnia dały mi ryby mocno popalić i trochę odpuściłem taktykę dalszego donęcania minimalizując do 20 kulek po braniu by nocka w którą zostałem sam był spokojniejsza .
Oczywiście znowu nie obyło się bez brania koło płlnocy lecz tym razem osobnik na końcu kija wygrywa a ja kładę się do spania .
Wymażona pobudka około 6 rano ale skończyło się tylko na krótkim podciągnięciu.




Takie widoki mógłbym mieć co dzień gdy się budzę ale czy to realne ?
Wracam do domu zresetowany i obłowiony z mega uśmiechem na twarzy mając świadomość że wracam z łowiska komercyjnego.
9 ryb z 13 brań w pełnie księżyca przy zmianie pogody czego chcieć więcej

Odjeżdżając już do domu napotkałem oto takie cudo oparte pod drzewem , chyb się ktoś zatrzymał na dłużej hehe .



Do zobaczenia gdzieś i kiedyś - oczywiście nad wodą .
Piotr Herian


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama