Ziarna - prawda i mity - Marek Hallas


Artykuł niniejszy został w swej premierowej odsłonie opublikowany w nr 1/2015 kwartalnika KARPMANIA do którego zakupu oraz prenumeraty gorąco zapraszamy KARPMANIA.COM




Ziarna - Prawdy i mity ( autor: Marek Hallas)

Prasa wędkarska pełna jest najróżniejszych tekstów poświęconych preparowaniu i wykorzystywaniu ziaren. Wiedziony hobbystyczną, ale też zawodową ciekawością z uwagą, od lat, te teksty przeglądam. Używam przy tym z premedytacją terminu "przeglądam", bowiem studiowanie byłoby swego rodzaju nadużyciem. W zdecydowanej większości bowiem natrafiam w nich na informacje, które nie znajdują potwierdzenia ani w moim wieloletnim wędkarskim doświadczeniu, ani w wynikach naukowych badań, które doskonale znam z racji wykształcenia i wykonywanej profesji. Wkładam zatem przysłowiowy "kij w mrowisko" z nadzieją, że otwarte umysły wesprę profesjonalną wiedzą. Pozostali trwać pewnie będą pośród mitycznych przekonań, że skoro karp zębów "ni mo, to musi być że twarde mu szkodzi".

Gotować czy nie gotować? Oto jest pytanie.

Czy zabieg ten pomoże, czy karpiowi ością w gardle stanie?

Rozpocznę od kilku podstawowych informacji, które będą pomocne dla rozumienia sprawy. Po pierwsze trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie o to: Co dzieje się z ziarnami podczas gotowania, a zatem czemu ich gotowanie ma służyć? Otóż jak wszystko w życiu, proces ten ma zarówno swoje zalety, jak i wady.

Podczas gotowania ziaren następuje tzw. "żelatynizacja skrobi" i denaturacja białka. Polega to na tym, że pod wpływem wysokiej temperatury łańcuchy wielocukru jakim jest skrobia zostają przerwane.



Podobnie jest z białkiem, gdzie zachodzi przerwanie wiązań w cząsteczkach białkowych, naturalnie mocno sprawę upraszczam, by uniknąć zanudzania was zawiłościami drugo- i trzecio rzędowej budowy białek. Dzięki temu enzymy trawienne w przewodzie pokarmowym ryby mają dużo bardziej ułatwione zadanie. Mówiąc obrazowo, ktoś wykonał już za nie część pracy. Co za tym idzie strawność tych składników pokarmowych znacząco wzrasta i jest to jeden z ważniejszych czynników przemawiających za tym by gotować. Warto wiedzieć, że długość przewodu pokarmowego karpia to zaledwie 2,5 długości jego ciała. Przy tak krótkim przewodzie pokarmowym istotnym jest zapewnienie pokarmu lekkostrawnego. Paradoksalnie ryby bardzo dobrze wykorzystują pokarm w stosunku do ptaków czy ssaków. Dzieje się tak dlatego, że są organizmami zmiennocieplnymi i nie muszą lwiej części energii pochodzącej z pokarmu przeznaczać na ogrzanie swojego ciała, jak ma to miejsce w przypadku ptaków czy ssaków. Jako zupełną ciekawostkę podam, że w przypadku przemysłowych pasz dla zwierząt współczynnik pokarmowy czyli ilość paszy potrzebna na 1 kilogram przyrostu zwierzęcia zdecydowanie najniższy jest dla pasz przeznaczonych dla ryb. Współczynnik pokarmowy dla pstrągów oscyluje zazwyczaj na poziomie 1 kg paszy na kilogram przyrostu masy ryby. Wynik ten jest zupełnie nieosiągalny w przypadku drobiu gdzie współczynnik ten wynosi 1,5-1,8 kg na kilogram przyrostu i trzodzie chlewnej 2,6-2,8 kg na kilogram przyrostu.





Kolejnym faktem przemawiającym na korzyść procesu gotowania jest to, iż podczas tego zabiegu uwalnia się cała rzesza różnorodnych substancji w tym tych aromatycznych, które uatrakcyjniają smakowo i zapachowo naszą zanętę. Trzeba przy tym jednak pamiętać, że gotowanie ułatwia "robotę" nie tylko enzymom trawiennym karpia. Lżej mają też niestety wszędobylskie bakterie, pleśnie i grzyby również. Co za tym idzie gotowane ziarna zdecydowanie bardziej podatne są na psucie, jeśli nie zostaną szybko wyjedzone. O tym jak się przed tym zabezpieczyć przeczytacie w dalszej części artykułu.

Czytając całkiem niedawno artykuł w jednej z darmowych gazet wędkarskich natknąłem się na stwierdzenie, że surowe ziarna szkodzą rybom.



Hmmm, wobec tego należałoby współczuć tysiącom ton karpia hodowanych w stawach rybnych, które nigdy nie zaznały smaku preparowanych ziarenek, a przez całe życie faszerowane były surowizną. Swoją drogą w warunkach naturalnych proces gotowania ziaren najróżniejszych też zdaje się nie jest znany... Wracając jednak do meritum, jeśli uświadomimy sobie, że około 80% hodowców karpia do żywienia na stawach używa wyłącznie surowych ziaren, a efekty żywieniowe są zadowalające, to dojdziemy do wniosku, że tak naprawdę surowe ziarna wcale rybą nie szkodzą. Owszem, stopień wykorzystania pokarmowego surowych ziaren jest niższy niż gotowanych. Trudno jednak wyobrazić sobie rybaka gotującego co drugi dzień zboże częstokroć w ilościach kilku, lub kilkunastu ton. Nie robi się tego z powodów czysto ekonomicznych. Teza o szkodliwości ziaren surowych nie znajduje poparcia w żadnych racjonalnych przesłankach. Kolejnym mitem jest stwierdzenie, że karp połyka w całości ziarna, co wiąże się z ryzykiem spęcznienia ich w przewodzie pokarmowym, a w konsekwencji tego może doprowadzić do daleko idących niestrawności. Nic bardziej mylnego! Ryby z rodziny karpiowatych wyposażone są w bardzo silne zęby gardłowe, którymi rozdrabniają nawet bardzo twarde pożywienie.



Można to doskonale zaobserwować oglądając to co pozostanie w worku karpiowym po kilkugodzinnym przetrzymaniu karpia. Poza tym wspomniane pęcznienie ziaren najbardziej charakterystyczne dla ziaren z rodziny strączkowych ( groch, łubin) jest tak naprawdę procesem bardzo szybkim, bo już zaledwie po dwóch godzinach moczenia w wodzie nasiona te podwajają swoją objętość. Moja sprawdzona metoda, to moczenie ziaren w wodzie z dodatkiem boostera, który nada przynęcie wybraną nutę smakową i dodatkowo osłodzi ziarna.

W tym miejscu wrócę do postawionego na wstępie tekstu pytania" Po co? Otóż w całej tej "zabawie" w preparowanie ziaren trzeba pamiętać o celu, w jakim to robimy. W moim przekonaniu tym celem jest zachowanie selektywności naszej zanęty tak, aby trafiła w większości do przewodu pokarmowego karpia, a nie była zanętą ogólnego zastosowania dla ryb karpiowatych. Otóż cechą szczególną ziaren surowych jest ich zdecydowanie większa selektywność w stosunku do ziaren preparowanych. Zbyt rozgotowane ziarna w większości padają łupem leszczy, karasi i innych ryb karpiowatych niekoniecznie nas interesujących. Kompromisem, którego zresztą jestem zwolennikiem, jest takie preparowanie ziaren, które nie prowadzi do nadmiernego ich rozgotowania. Dla przykładu, w przypadku kukurydzy na ogół wystarczy zalać ją wrzątkiem i pozostawić na około dwie godziny do samoczynnego wystudzenia. Dzięki temu uzyskamy efekt polepszenia walorów smakowych z jednoczesnym zachowaniem optymalnej twardości naszej zanęty, co zapobiegnie zbyt szybkiemu wyjadaniu jej przez drobnicę ( drobnicę w naszym mniemaniu, nie obrażając łowców dużych leszczy itp.)

Tabela - porównanie walorów ziaren gotowanych i surowych

Ziarna preparowane

  • poprawa strawności składników pokarmowych
  • polepszenie walorów smakowych
  • zmniejszenie walorów selektywności zanęty
  • potrzeba dodatkowego czasu na przygotowanie zanęty
  • brak szkodliwości zabiegu na organizm ryby
  • wysoka podatność na psucie pod wpływem działania bakterii, pleśni i grzybów.

Ziarna surowe

  • strawność bazowa zostaje zachowana
  • walory smakowe swoiste dla surowych ziaren
  • wyższa selektywność
  • krótki czas przygotowania zanęty
  • brak szkodliwości dla ryb
  • zdecydowanie niższa podatność na psucie pod wpływem działania bakterii, pleśni i grzybów.

Tabela - najpopularniejsze ziarna, współczynnik pokarmowy, najlepszy sposób przygotowania

  Rodzaj ziarna Współczynnik pokarmowy dla ziarna surowego  Najlepsza metoda preparowania
  Pszenica  5  gotowanie
  Kukurydza  6-7  gotowanie
  Pszenżyto  5-6  gotowanie
  Konopie paszowe  * brak danych
  gotowanie
  Orzech tygrysi  * brak danych  gotowanie (fermentacja)
  Łubiny  3-4
  moczenie
  Soja
  3-4  moczenie
  Groch  3-5  moczenie
  Wyka  4-5  gotowanie

 

Najpopularniejsze ziarna

Kukurydza




- bardzo popularna zanęta stosowana powszechnie z uwagi na niską cenę. Chętnie zjadana przez karpie, ma dobre właściwości selekcyjne. Odmiana czerwona zalecana w przypadku łowisk płytkich podatnych na wyjadanie zanęty przez ptactwo wodne.

Pszenica



- dobre właściwości odżywcze, chętnie zjadana przez karpie, zalecana do stosowania jako dodatek do mieszanki ziaren w ilości max 20%.



Łubiny



- doskonała zanęta, bardzo chętnie zjadana przez karpie, posiada bardzo dobre właściwości odżywcze z uwagi na dużą zawartość białka. Zanęta tania, najpowszechniej dostępny jest łubin żółty. Z uwagi na wielkość i zawartość składników odżywczych zdecydowanie najlepszym jest łubin biały. Pamiętajmy, że przed zastosowaniem łubinów dobrze jest je wcześniej zamoczyć.

Soja



- bardzo dobra zanęta, jednak trudno ją zdobyć w postaci całych ziaren. Soja jest dobrze trawiona przez karpie. Ziarna po namoczeniu zwiększają kilkukrotnie swoją objętość dzięki czemu wzrasta ich selekcyjność.

Konopie paszowe



- bardzo chętnie zjadane ziarna przez karpie. Ziarna surowe mają tendencję do pływania, dlatego konieczne jest ich gotowanie, aż do wypuszczenia tzw.: "białych kiełków". Legendy mówią o tym, że konopie przyspieszają trawienie. Zanęta bardzo odżywcza z uwagi na dużą zawartość białka i tłuszczów.

Groch (peluszka) - niestety, karpie nie przepadają za grochem, dlatego ziarna te powinny stanowić jedynie dodatek w mieszankach ziaren w ilości max 10%. Wartość odżywcza dość wysoka. Przed podaniem koniecznie należy namoczyć groch.

Orzech tygrysi



- ostatnimi laty bardzo popularna zanęta. Z uwagi na duży rozmiar i specyficzną twardość zanęta bardzo selekcyjna. Istnieje konieczność wcześniejszego przygotowania orzechów polegająca na gotowaniu. Zanęta chętnie zjadana przez karpie.

Tabela - najpopularniejsze ziarna, współczynnik pokarmowy, najlepszy sposób przygotowania

  Rodzaj  Zawartość białka  Zawartość tłuszczów
 Kukurydza 9 % 6-7 %
 Pszenica 14 % 2-3 %
 Łubin żółty 40-46 % 5 %
 Łubin wąskolistny 29-34 % 5 %
 Łubin biały 30-40 % 10-15 %
 Soja 35-50 % 13-22 %
 Konopie paszowe 25 % 25-38 %
 Groch (peluszka) 23-27 % -
 Orzech tygrysi 4,5 % 24-25%

Czy gotowanie to jedyny sposób preparowania ziaren? Oczywiście nie. Są też inne metody, nie wiedzieć dlaczego mało doceniane przez większość karpiarzy. Co ciekawe skrzętnie skrywają je starzy wyjadacze   tymczasem w kontekście coraz głośniejszych dyskusji na temat pH przynęt i zanęt, te metody warte rozważenia i omówienia.

Na kwaśno

Pierwsza z tych metod (zresztą moja ulubiona) to zakiszanie ziaren. Zabieg niezwykle prosty i mało pracochłonny. Wystarczy zalać ziarna letnią wodą z dodatkiem soli kuchennej w ilości 1 łyżka stołowa na 1 litr wody by po kilku dniach mieć gotową, bardzo atrakcyjną zanętę, a co bardzo ważne odporną na psucie. Dzieje się tak dzięki wysokiej zawartości kwasu mlekowego będącego naturalnym produktem metabolizmu bakterii. Pamiętajcie tylko, że ziarna zwiększą swoją objętość, dlatego nie należy napełniać całego pojemnika ziarnami i pozostawić nad nimi odpowiedni zapas roztworu wody z solą .Wszyscy doskonale wiemy czym jest kiszenie. W naszej tradycji kulinarnej obecna niemal od zarania dziejów metoda przedłużenia czasu przydatności do spożycia wielu produktów roślinnych. Dlaczego nie przenieść tej metody na płaszczyznę karpiową? Absolutnie warto! Bez obaw moi drodzy metoda mocno sprawdzona przez starych wyjadaczy sceny karpiowej. Sam stosowałem i wiem, że w niektórych wodach sprawdza się kapitalnie a karpie tylko czekają na swoją ulubioną kiszoną kukurydzę. Zaletą jest to, że jeśli zakisimy większą ilość to możemy z tych ziaren korzystać sukcesywnie bez obawy, że ulegną popsuciu, o czym już wspominałem. Poza tym ziarna te są bardziej odporne na psucie w środowisku wodnym w stosunku do zwykłych gotowanych ziaren. Zachęcam gorąco do eksperymentowania w tym temacie. Osobiście kiszę ziarna surowe, ale warto też spróbować najpierw je delikatnie podgotować, a następnie zakisić. Uzyskacie zanętę ukierunkowaną na niskie pH. Swoją drogą w przypadku przedłużającej się ponad plan zasiadki, takie ziarenka mogą być uzupełnieniem, tudzież urozmaiceniem naszej diety;-). Weźmy na ten przykład: posypka kukurydziana do wieczorno-grillowej karkóweczki... No może to nieco hardcorowa propozycja, jednak wśród karpiarskiej braci twardzieli nie brakuje.

Zasadowo

Skoro było o metodzie kwasowej, to czas na metodę zasadową ukierunkowaną w celu podwyższenia pH. Wchodzimy zatem w obszar klimatów zdecydowanie biesiadnych. Jeżeli przyjąć, że karpie podzielają naszą skłonność do czerpania przyjemności z finalnych efektów procesu fermentacji alkoholowej, to mamy zanętę znakomitą! Bo to i radość im sprawi i mniej ostrożnymi uczyni... Choć przedawkowanie grozi zanikiem brań przez całą kolejną dobę, na skutek przypadłości, której jak mniemam większość z nas niejednokrotnie doświadczyła. Cóż, nie ma róży bez kolców... Od fantazjowania przejdźmy jednak do sedna sprawy. Receptura prosta choć nieco droższa od zakiszania. Każdy zna datę Bitwy pod Grunwaldem 1410 rok. Jak ją zastosować do naszych celów? Nic trudnego:/p>

1 kg cukru, 4 litry wody, 10g drożdży i zalewa gotowa. Reszta to już kwestia czasu. Możliwości kombinacyjne niemal nieograniczone. Znam znakomitych wędkarzy, którzy stosują to od lat ze znakomitymi wynikami. Co prawda jest pewne ryzyko, że karpie się uzależnią, ale czy nie o to nam chodzi?  Per analogia przypomniał mi się pewien zootechniczny dowcip o inseminatorze. Chłopina zgodnie ze swoim fachem zajmował się jałówkami w jednym z gospodarstw rolnych. Po którymś tam kolejnym nieudanym razie jedna z jałówek urwała się z łańcucha i biegnie za inseminatorem. Kiedy ten się zatrzymał, jałówka podeszła do niego powoli, omiotła zalotnym spojrzeniem i z niejakim wyrzutem zapytała: "A buuzi ?! ;-))

Jednak zupełnie poważnie, trzeba mieć świadomość, że znacząca część alkoholu zawartego w ziarnach ulegnie wypłukaniu, dzięki czemu nie grozi nam, niestety, sfora wyskakujących ponad wodę karpi rozglądających się niecierpliwie za wędkarzem z kolejną dostawą sfermentowanego ziarna. Z praktycznego punktu widzenia ważnym jest to, że podczas fermentacji alkoholowej wytwarza się taka ilość etanolu, która uniemożliwia namnażanie się wszystkich niekorzystnych bakterii i pleśni, które mogłyby doprowadzić do psucia się ziaren. Drożdże rozłożą też część cukrów przez co wzrośnie zawartość białka w naszych ziarnach.

W przypadku obu opisanych metod niewykorzystaną część ziaren powinniśmy pozostawić w roztworze naszej mikstury celem zabezpieczenia przed psuciem. Roztwór zawierający kwas mlekowy (kiszenie) i etanol ( w przypadku fermentacji alkoholowej) działają konserwująco. Obie metody bez wątpienia skuteczne, jednak nie zalecałbym ich długotrwałego stosowania z uwagi na to, że nikt nie badał skutków długotrwałego nęcenia tego typu zanętą.


Gotowe mieszanki ziaren.





Oczywiście nie wszyscy mają czas i warunki by przygotowywać sobie ziarenka w domu. Warto wówczas skorzystać z gotowców oferowanych przez profesjonalne firmy dostarczające gotowe produkty do sklepów. Gotowe mieszanki ziaren posiadają pewne zalety, które może być ciężko uzyskać domowymi sposobami. Po pierwsze w przypadku tych profesjonalnych mieszanek w ich skład wchodzą różne ziarna dobrane pod względem przygotowania i składu do konkretnych gatunków ryb. Należy mieć świadomość, że mieszanki dla karpi znacząco różnią się od ziaren dedykowanych np dla linów czy karasi. Te drugie są bardziej rozgotowane, przez co ich walory selekcyjne są nieco niższe i należy o tym pamiętać. Po drugie gotowe mieszanki poddane są procesowi konserwacji trudnemu do osiągnięcia w domowych warunkach, bo trudno wyobrazić sobie by przeciętny Kowalski zabezpieczył swoje ziarna przed psuciem pakując je w atmosferze neutralnego gazu, np. azotu, który dodatkowo przedłuża świeżość produktu. Na co warto zwrócić uwagę przy zakupie gotowych preparowanych ziaren? Po pierwsze to co nas najbardziej interesuje to stopień rozgotowania ziaren. Pamiętajmy o selektywności naszej przynęty. Niektóre tanie produkty są zbyt mocno rozgotowane i częstokroć nie spełniają swojej funkcji ponieważ bardzo szybko wyjadane są przez drobne ryby.



Dobra rada, lepiej kupić kilogram profesjonalnych ziaren niż dwa kilo taniego produktu, zapewniam, że efekt wabienia będzie dużo lepszy. Druga istotna cecha, to skład mieszanki, im bogatszy tym lepiej, karpie lubią urozmaicony pokarm. W mieszankach dla karpi obowiązkowo powinny znaleźć się ziarna kukurydzy i łubinu stanowiące bazę zanęty partykularnej, powinny być też wzbogacone konopiami i orzechem tygrysim, stanowiącym bardzo lubiane kąski dzięki którym przedłużymy czas pobytu naszych milusińskich w łowisku.

Jak to zwykle bywa wędkarskie przekonania są wypadkową zdobywanego nad wodą doświadczenia, toczonych (niekoniecznie nad wodą, choć często przy wodzie;-)) dyskusji, ale także przysłowiowego łutu szczęścia. W szczególności chyba to ostatnie przydaje owym przekonaniom siły, a dyskutantom zaciętości. Rzadko przy tym sięgamy do wyników ichtiologicznych analiz w przekonaniu, że jajogłowi niewiele o wędkowaniu wiedzą. Może o wędkowaniu niewiele, choć trafiają się wcale nie tak rzadkie wyjątki od tej reguły. Jednak o żywieniu ryb z pewnością wiedzą sporo, a wiedza ta znajduje swoje liczne odniesienia do wędkarskiej, w tym przypadku karpiowej praktyki. Łowić lepiej i więcej! To znaczy jak? W moim odczuciu odpowiedź brzmi: ŚWIADOMIE. Przy czym ta świadomość powinna dotyczyć wszystkich aspektów karpiowego rzemiosła, poczynając od łowiska, sprzętu, taktyki, a kończąc na przedmiocie niniejszego artykułu - zaznaczam, że kolejność tej niekompletnej wymienianki jest przypadkowa. Im więcej mamy rzetelnej wiedzy o naszym hobby, tym częściej gościć będziemy na matach obiekty naszej wędkarskiej rządzy:-)






Szybki Kontakt
Reklama
Reklama