Wywiad z Gospodarzem Łowiska "Gosławice"
Witam Serdecznie Pawle – kilka słów o sobie oraz o okolicznościach w jakich powstało łowisko


PAWEŁ STĘPNIAK
Witam ;) - o sobie może krótko - od dzieciaka biegałem z wędką , jesienią grzebałem w błocie na okolicznych stawach karpiowych, potem technikum rybackie i na końcu studia w Olsztynie. W Gosławicach zacząłem pracę 10 lat temu. Mamy tu bardzo szeroką gamę możliwości chowu różnych gatunków ryb. Są tu oczywiście stawy hodowlane w tym obiekcie ok. 500ha , hodowla sadzowa na ciepłej wodzie i przegrodowa w betonowych kanałach. Typowe stawy hodowlane zbudowane są tak aby była możliwość ich opuszczenia do sucha, w ten sposób rybacy mogą odłowić wszystkie ryby. Staw na którym powstało łowisko miał defekt, nie można było go opuścić, co uniemożliwiało całkowity odłów, a w przypadku karpia to on jest mistrzem i wykorzysta każdą „dziurę” żeby się schować . Trzeba było coś z tym zrobić.

Istnieje opinia , że łowiska tego typu to wanny z rybami. Oczywiście łowiska te i ich oferta skierowana jest do ludzi którzy wiedzą czego do takich łowisk oczekują jednak wiem , że wasze działania są przemyślane i nie chcecie doprowadzić do sytuacji by łowisko , jego flora i fauna podlegało samo degradacji.

P.S Wanna – zbiornik wypełniony po brzegi rybami ubogi w pokarm naturalny i roślinność gdzie ryby biją się o każdy kęs wrzucony do wody z reguły woda mętna z jednego powodu, że ryby bez przerwy przekopują dno za żarciem, a jak znajdą rzucają się na wszystko, z drugiego brak roślinności która nie wykorzystuje substancji organicznych i korzystają z tego glony jednokomórkowe tworzące zieloną lub brunatną zawiesinę.
W naszym przypadku chcielibyśmy by było inaczej gdyż uważamy, że pokarm naturalny ma ogromny wpływ na wzrost, zdrowie i kondycję ryb. Najwięcej takiego pokarmu jest w dobrze zarośniętej i czystej wodzie gdzie dodatkowo zamieszkuje mnóstwo przeróżnych organizmów do wyboru. Pokarmy „sztuczne” nie są pełno wartościowe w swoim nawet najbogatszym składzie. Nie ma paszy doskonałej, więc do tego co my im serwujemy - rybki uzupełniają sobie same ze środowiska w którym żyją . Jeśli chodzi o inne pokarmy sztuczne zauważyłem, że często zmieniają sobie u nas dietę. Pewnie tak jest wszędzie gdzie czegoś jest za dużo - szukają czegoś nowego. Karpie, które już pływają w łowisku więcej niż rok poznały wszystkie smakołyki te sztuczne i naturalne mają niesamowity przyrost opieram się tu tylko na tych sztukach które częściej zaglądają do podbieraka.

Nie da się ukryć , że Łowisko Gosławice jest jednym z bardziej rozpoznawalnych łowisk karpiowych w Polsce i jak widać w przedsezonowych rezerwacjach będzie coraz ciężej znaleźć terminy i jak widać po randze imprez u was organizowanych łowiska przypadło karpiarzom do gustu.

P.S Tak, to miłe, kiedy przyjeżdża do nas wielu zapaleńców, chociaż z różnymi wynikami wracają. Z roku na rok jest coraz więcej tych którzy poznali tę wodę i nauczyli się z niej wyciągać najróżniejsze okazy. Może dlatego, że łowisko nie jest łatwe i trzeba się postarać żeby mieć świetne wyniki coraz częściej zjeżdżają się do nas koneserzy sztuki karpiowej lub też tacy którzy tę sztukę poznać chcą głębiej.
Zauważyłem, że imprezy również mają ogromne znaczenie dla karpiarzy. Jedni uczą się od innych wymieniają się spostrzeżeniami i dodatkowo jedni udowadniają drugim, że tu są duże ryby tylko trzeba umieć je złapać ;) i coraz więcej jest tych, którzy swoją „życiówkę” mają właśnie z Gosławic co mnie bardzo cieszy – jeśli ktoś ma ogromnego golca na koncie to znajdzie się i ogromny „łuskacz” do złowienia.

Rybki…………. W łowisku pływają wspaniałe okazy z Tomkiem na czele . Proszę opowiedz historię rybostanu „Gosławic” z jej największym bohaterem.

P.S Długi to temat więc postaram się trochę streścić, szacowanie pogłowia ryb zacząłem od zera założyłem że nie będę doliczał ryb które były już przed otwarciem łowiska. Łącznie po odliczeniu ryb które padły po zarybieniu lub z innej przyczyny odliczając więcej niż było znalezione w tej chwili jest ich około 1600 szt. Tej jesieni dorzuciliśmy setkę karpików a wkrótce będzie można przeczytać relację na naszej stronie którą zajmuje się znany wszystkim Tomek Spaszewski. Historia Tomka choć tak naprawdę to Samica ;) ............. hmmmmmmmm - . Kiedyś hodowaliśmy ryby na specjalne zlecenie. Ryby miały jechać gdzieś do Francji na jakieś łowiska. W ciągu trzech lat utuczyliśmy rybki do około 5kg. Zostały odłowione z jednego z naszych stawów i wyjechały – ale nie wszystkie. Wspominałem już wcześniej o ich przebiegłości część ryb ukryła się gdzieś na dołku i przeczekała bezpiecznie cały odłów. Później staw został zalany i zarybiony jesiotrem i tak zaczął się tucz jesiotra na wysokobiałkowej paszy (jesiotr nie rusza pokarmu naturalnego). Po roku staw był odłowiony z jesiotra – a tu niespodzianka jeszcze 100 karpików z których najmniejszy ważył 10 kg. Wtedy zrodziła się myśl hodowania karpi na łowisko jako dodatkowe ryby w stawach hodowlanych. Nasza wiedza na temat dalszego przyrostu dużych karpi była nie wielka – nikt tak naprawdę nie hodował karpi aż do takich rozmiarów. Wybraliśmy kilka karpi z tego stada, z których każdy był dokładnie zważony i w puszczony do innego stawu na następny rok miały wtedy od 12 do 14.5kg.- największy tu zaznaczam tekst. Nie spodziewałem się wysokich wyników – ale jesienią po spuszczeniu wody ze stawu i odłowieniu innych ryb wybrałem się na poszukiwania po 35 hektarowym błocie - tak, tak były ale na drugim końcu stawu w niewielkim oczku o głębokości ok. 30-40 cm, ale nie mogły się tam ukryć to piękny widok pięć ruchomych wysp. Po zważeniu od 19.5 do 21 – największy, przeniesione na łowisko, ten jeden charakterystyczna płetwa. Ślad po nich zaginął dopiero po roku. Nasz sławny Tomek pojawił się pierwszy raz na haku i dalszą historię znacie. Na początku trochę waga mu się kołysała raz w górę raz w dół ale teraz jakaś stabilność nastała i tylko pnie się w górę . Analizując pogłowie ryb i ich przyrosty w tym roku spodziewam się około dwudziestu karpi powyżej 20kg. Jeśli wszystko będzie przebiegało zgodnie z założeniami za rok ich liczba przekroczy 50 szt .

Jakie są dalsze plany rozwoju łowiska i jego zaplecza , choć nie da się ukryć , że warunki na łowisku są wspaniałe dla wędkarzy którzy cenią sobie troszkę bardziej unowocześnione wędkarstwo.

P.S Wiele planów rozwoju i udogodnień na łowisku, jeśli chodzi o zaplecze – podsuwają sami wędkarze lub zaistniałe sytuacje. Mamy mnóstwo pomysłów: rowery na najdalszych stanowiskach od domku , punkty poboru prądu rozmieszczone po stanowiskach, ułatwienie możliwości doładowania akumulatorów i innego sprzętu,… itd. Jak to się mówi czas pokaże, co roku dokładamy coś od siebie.


Kiedy rozmawialiśmy o wynikach wędkarzy powiedziałeś coś co mnie urzekło. Mianowicie , że każda duża ryba złowiona na zasiadce przez karpiarza cieszy , Cię tak jak to Ty byś ją złowił co pokazuje jak bardzo solidaryzujesz się z łowiskiem i jego użytkownikami.

P.SPo części łowisko traktuję jak hobby sam nie łowię ale lubię patrzeć jak inni to robią i te emocje które się u nich uwalniają , miło jest rozpoznać ryby które wpuszczało się kilka lat temu i wiedzieć, że mają się dobrze, poza tym każda złowiona duża ryba dostarcza mi mnóstwo cennych informacji które możemy wykorzystać w dalszym rozwoju i ukierunkowanym prowadzeniu tej wody.


Kilka słów dla czytelników portalu


P.S Pozostaje mi podziękować za tą rozmowę i mieć nadzieję , że pozostanie ciepło przyjęta.
Miło było cofnąć się choć wspomnieniami do tych czasów i nie jedna łezka się w oku zakręciła wspominając stare dzieje. Zapraszam wszystkich serdecznie na łowisko i już się cieszę na samą myśl o nagrodzie którą ufundowaliśmy dla użytkowników portalu w konkursie który Danielu zorganizowałeś.
Pozdrawiam , i jeszcze raz dziękuję

Ja również dziekuję








Szybki Kontakt
Reklama
Reklama