Selektywność przynęt zapachowych
O selekcji ryb napisano już mnóstwo artykułów. Natomiast o wykorzystaniu atrakcyjnych (wabiących) kulek do wyselekcjonowania większych i bardziej doświadczonych ryb nie było tego tak wiele.
Co jest głównym celem używania atrakcyjnej kulki pełnej atraktorów. Szybka reakcja ryb, krótszy czas oczekiwania na branie. Atrakcyjna kulka jest szczególnie ceniona na krótkich wycieczkach i na zawodach. Sięgam po wysoce atrakcyjne kulki także w przypadkach, kiedy moim celem jest natychmiastowe zainteresowanie ryb albo gdy jestem nad wodą tylko na chwilę, czy też kiedy woda jest wyjątkowo zimna i uwalnianie atraktorów odbywa się wolniej.



Pomysł wykorzystania atrakcyjnych kulek do celowanego połowu wielkich karpi zrodził się nam z Lumírem podczas wspólnej wyprawy do Francji. Północny wschód Francji przeżywał tego roku najzimniejszą wiosnę od 12 lat i wybrane przez nas zapory były jeszcze w połowie kwietnia bardzo zimne z powodu zimnych i wilgotnych wiatrów wiejących od Atlantyku. Przyczyniły się do tego także nocne przymrozki, więc nie ma się co dziwić, że temperatura wody nie przekraczała około 9-10 °C. Musieliśmy do tego dostosować nasz wybór zanęty i przynęt.



Kiedy weźmie się pod uwagę, że wybraliśmy większą zaporę państwową o powierzchni ok. 1000 ha, z mnóstwem 2-3 kg leszczy i linów, ze średnią wagą populacji karpi około 10-12 kg, wyselekcjonowanie większych ryb to już nie przelewki; już 11-12 kg ryby wyszukują identyczny pokarm jak ryby 15 kg+. W tym przypadku standardowe metody selekcji ryb, jak na przykład poprzez średnicę kulki, odrzucenie ziarna, przedłużenie przyponu itp. nie wchodzą w grę.



Jedynym rozwiązaniem, które wydawało nam się sensowne, było zanęcenie większego obszaru wysoce atrakcyjnymi kulkami o różnych średnicach i łowienie na takie same kulki z niższą zawartością atraktorów i bardziej ograniczoną mieszaniną z większą ilością składników. Od strony technicznej oznaczało to starać się ściągnąć ryby niższej i średniej kategorii wagowej za pomocą rozpuszczalnych, atrakcyjnych kulek na większy obszar przed wybranym miejscem połowu, a ryby będące naszym celem odławiać na obrzeżach na pojedyncze przynęty, a więc single-hookbite za miejscem nęcenia.



W tym celu umyślnie wybraliśmy kulki Kill Krill i Kill Krill Atrakt. Chodzi o dwa warianty, produkowane na podstawie tego samego miksu, które różnią się właśnie zawartością czynników wabiących, stymulatorów smakowych, a także ilością składników biualkowych w postaci albumin z mleka i jaj. Wariant Kill Krill Atrakt, jak sama nazwa wskazuje, to wysoce atrakcyjne kulki, z których, dzięki odpowiednio dobranej wielkości i kształtowi ziaren, i kombinacji komponentów regulowanych przez enzymy, szybko uwalniają się substancje aromatyczne, które stymulują chemoreceptory karpi. Więc tę wersję wybraliśmy do zanęcenia większą ilością większego obszaru. Przed użyciem jeszcze polaliśmy kulki melasą, ciekłą przynętą Liquid Krill i posypaliśmy mączką krylową. Każdy z nas, w celu przebadania dna, wybrał większy obszar ok. 150 x 50 m i na początek zanęcił go większą ilością uatrakcyjnionych w ten sposób kulek z mieszanką średnic od 18 mm do 24 mm.





Obiecywaliśmy sobie, że mimo zimnej wody, nieustannie smaganej wiatrem, wiejącym z boku, uda nam się dzięki tej zanęcie, tak przesyconej aromatami, zainteresować przepływające ryby i stopniowo ściągnąć je w nasze miejsca nęcenia.



Jako przynęty użyliśmy każdy na jednej wędce 20 mm rozpuszczalnej wersji Atraktu, a na pozostałych wędkach klasycznego Kill Krillu polanego Liquid Krillem. Celowo nie użyliśmy do wzmocnienia przynęt żadnych innych atraktantów.

Przez dwa pierwsze dni nie mamy brania, a towarzystwa dotrzymuje nam tylko nieustający zimny deszcz i ciągły wiatr. Na trzeci dzień idziemy odwiedzić Honzę i Robina, którzy łowią w głębszym miejscu strategicznym w centralnej części jeziora i, inaczej niż w naszym przypadku, zimny wiatr dmucha im w twarze już czwarty dzień. Woda przy brzegu jest zmącona od uderzających fal, niczym poranna latte. Jako jedynym na jeziorze udało im się w podobny sposób wyselekcjonować mniejsze ryby i wyłowili kilka ładnych karpi około 20 kg. Chłopaki, którzy siedzą w płytkich zatokach, już od tygodnia są bez kontaktu z rybą. W nocy Lumír złowił pierwszego karpia pełnołuskiego, na oko 11 kg, który wziął przynętę wywiezioną najdalej w stronę miejsca nęcenia chłopaków. Ponieważ chłopaki muszą się rano pakować, decydujemy się na szybką przeprowadzkę w ich miejsce. Po przemieszczeniu dokładamy do już „rozruszanych” obszarów nęcenia mniejszą ilość przesyconej aromatami zanęty, aby utrzymać wytworzony wonny kobierzec.




Wędki z selektywnymi 24 mm przynętami umieszczamy na obrzeżach miejsc nęcenia z nadzieją, że ta zmiana pomoże nam z pierwszymi rybami. Wielkie nadzieje wiążę też z nieustającym wiatrem, który nie zmienia kierunku ani siły i ciągle wieje nam w twarze. Już wieczorem mam pierwsze branie. To 50 cm leszcz. Zaraz potem branie ma Lumír i wyciąga ok. 11 kg karpia pełnołuskiego. Obie ryby wzięły 20 mm Atrakt, celowo umieszczony w miejscu nęcenia. Z obydwu bardzo się cieszymy. Są dla nas potwierdzeniem, że ryby wciąż ucztują na suto zastawionym stole i z przyjemnością żerują na rozpadających się kulkach. O północy Lumír ma powolne branie, które każe się domyślać, że po drugiej stronie może być jedna z wielkich ryb, będących naszym celem. Wyrusza na wodę i już po kwadransie pomagam mu ważyć pięknego 16 kg golca. Wziął przynętę umieszczoną za miejscem nęcenia. Do rana już nic się nie dzieje i ryby pozwalają nam dobrze się wyspać. Dopiero o świcie mam bezkompromisową jazdę. Branie znowu jest na zestaw umieszczony za miejscem nęcenia. Odruchowo zakładam nieprzemakalną wędkarską odzież, wskakuję do łodzi i wyruszam za rybą. Już po sposobie ciągnięcia wyczuwam większą rybę. Ciągnie mnie jednak w kierunku podwodnych przeszkód, więc zapieram się mocniej o wędkę Bond Girl i szczęśliwie kieruję ją na wolną wodę. Po krótkim pojedynku do podbieraka wślizguje mi się dorodny golec. To ikrzyca o wspaniałej wadze 17,5 kg. Wybrana taktyka przynosi pierwsze rezultaty, więc bez zmian kontynuujemy nęcenie atrakcyjną zanętą w głównych miejscach nęcenia i zastawianie pułapek w postaci pojedynczych selektywnych przynęt, do których już nie dodajemy zanęty, lub co najwyżej 3-5 kulek daleko od zestawu.




W ciągu dnia wiatr powoli ustaje i robi się znacznie cieplej. Ponieważ siedzimy przy najgłębszym miejscu na jeziorze, czoła zaczynają nam się marszczyć. Obawiamy się, że jeśli wiatr całkowicie ustanie, ryby gotowe do tarła przemieszczą się do płytkich zatok. Na szczęście jeszcze przed wieczorem znowu wieje przez dobre 2-3 godziny, co daje nam nadzieję na branie. Po wieczornej kawie nadchodzi chwila Lumíra i po kolei pokonuje najpierw 12 kg golca z miejsca nęcenia na rozpuszczalny Kill Krill, a po nim paradnego 20,7 kg karpia gotowego do tarła, który wziął pojedynczą selektywną przynętę za miejscem nęcenia, a jakżeby inaczej.



Przez całą noc czekam na swoją szansę i rzeczywiście, chwilę po siódmej rano mam gwałtowne branie poza miejscem nęcenia. Ryba bezkompromisowo zabiera z kołowrotka wiele metrów sznurka. Chcę ją wykiwać i przez to wlecze mnie na łodzi dobrych 200 metrów. Dopiero daleko za bojami udaje mi się ją umieścić w podbieraku i już podczas wciągania jej do łodzi na mojej twarzy pojawia się szeroki uśmiech. To piękna, pękająca w szwach od ikry samica 21,7 kg.




Ostrożnie ją z Lumírem fotografujemy i wypuszczamy z powrotem do wody. Taktyka wyselekcjonowania mniejszych ryb wychodzi nam znakomicie. Jedyny minus to nadchodzące ocieplenie, przejaśnienie się nieba, więc po sześciu dniach możemy w końcu odwiesić wędkarską odzież. Wiatr ustaje, a to nie zapowiada nic dobrego. Nie szkodzi, przed nami ostatnia noc, więc pełni nadziei ustawiamy wędki.

W nocy śpimy prawie że w otwartych śpiworach, tak niemożliwie się ociepla. Nad ranem mamy jedno branie i Lumír pokonuje jeszcze ładnie ubarwionego 15 kg karpia pełnołuskiego. Jak widzicie, przekonaliśmy się, że również większe karpie można łowić za pomocą atrakcyjnych rozpuszczalnych kulek, które służą do przyciągania uwagi karpi z młodszych roczników. Myślę, że opisaną wyżej taktykę można będzie z sukcesem wykorzystywać na większości rodzajów rewirów.
Mała wskazówka na koniec: Wytworzenie wielkich miejsc nęcenia za pomocą aromatycznej zanęty nie ma na celu ściągnięcia ryb z całego obszaru lub z części jeziora. Dlatego nie używajcie do tego ziarna. Polecam użyć tylko kulek, co najwyżej wymieszać je z odrobiną pelletu albo orzechów tygrysich.

Vlado Žúbor i Lumír Francek

Nikl Team

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama