Dzięki Duncaen-przerwałem "czarną passę"
Niedawno na łamach portalu Carp Passion rozegrany został konkurs na najbardziej ciekawy artykuł napisany piórem karpiarza. Postawiłem na pióro Bolesława Michalskiego , którego miałem przyjemność czytać już wcześniej na łamach Wędkarskiego Centrum Wymiany Informacji, na artykuł pt. "Leniwe karpie" Było to dość dawno i zupełnie zapomniałem o konkursie więc niemałym zaskoczeniem dla mnie było kiedy zobaczyłem swoje nazwisko podczas , któregoś otwarcia strony w artykule podsumowującym konkurs. Okazało się , że się wstrzeliłem i nagrodzono mnie produktami firmu Duncaen i Pana Romana Popielnickiego produktami firmy Balsax. Za kilka dni odsypiam po kolejnej nocy pracy, a tu ktoś dzwoni w domofon i nie przestaje. Niechętnie podnoszę się i otwieram. Okazuje się , że to listonosz przyniósł paczuszkę. Już na klatce schodowej było czuć co w niej jest gdyż jak się później okazało jedno z opakowań lekko się uchyliło i troszkę się wylało. Na szczęście nie była to ryba bo by chyba pocztę wcześniej zamknęli i szukali zdechłego szczura..he..he. Mimo , że spałem zaledwie 2 godzinki od razu mi się odechciało. Zacząłem oglądać, wąchać i wąchać a w głowie powstawała mi jedna myśl- trzeba jechać na Jarosławki i wypróbować. O 18:00 melduję się na miejscu z dzieciakami z zamiarem przenocowania . Wypakowuję cały potrzebny sprzęt. Wybieram stanowisko nr.11. Na miejscu zanęcam scopexem Duncaena . Na pierwszej wędce zakładam dipowaną wanilię , również Duncaeana , na drugą morela-brzoskwinia TB a na trzecią pelet rybny Lesniowolskiego w połączeniu z połówką kulki pływającej truskawki TB.


Biorę się za rozkładanie namiotu i organizowanie stanowiska. Ciężko idzie z namiotem gdyż mocno wieje. Jednak się udaje. Ok. 21 godziny swinger opada a sygnalizator wyje przeraźliwie. Zacinam i czuje spory opór. Już dawno nie słyszałem tego dźwięku ponieważ to była moja 32 godzina bez ryby. Ostatnio karpie doprowadzały mnie do szaleństwa swoją ignorancją. Ale ten czas się już skończył bo o to na haku mam rybę i to nie byle jaką. Po kilku minutach holu w podbieraku ląduje piękny pięciokilogramowy karp pełnołuski. Wziął na dipowaną wanilię Duncaena. Potem był następny i następny. W sumie przez całą noc do jedenastej złowiłem 7 karpi , w tym 2 szt po 5 kg. , jeden 7 kg i 4 karpie w przedziale 2.5-3.5 kg. Nieważne co i jak i na co. Dla mnie ważne było to , że "czarną passę" przy pomocy produktów Duncaena przerwałem. A jakie łowiłem karpie ? Zdjęcia niech mówią same za siebie.





Pozdrawiam !
Piotr Stefaniak
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama