Przyjaciele Martynce - okiem nie tylko uczestnika
Impreza jakich powinno być wiele i nie ważne dla kogo będzie skierowana ta pomoc - BYLE BYŁA. Tutaj można by zakończyć całą tą relację dokumentując ją dziesiątkami zdjęć które w pełni by ją zobrazowały.

Pokuszę się jednak o podsumowanie tego niesamowitego przedsięwzięcia które mimo, iż nie spotkało się z wielkim zainteresowaniem wzbudziło w uczestnikach odczucia które na zawsze zapiszą się w ich "kalendarzach wspomnień".

Pogoda ostatnimi czasy nas nie rozpieszcza. Ja osobiście nie doświadczyłem żadnej tegorocznej zasiadki, podczas której bym nie musiał nerwowo wyglądać słońca pośród gęstych chmur.




Jednak wszystko zrekompensował dojazd na łowisko. Piękny dziki kawałek wody na której mogą spełnić się marzenia każdego poszukiwacza ciszy i wędkarskich uniesień. Prawdziwa oaza spokoju dla wędkarzy gotowych na sporo pracy na łowisku, która może zaowocować spotkaniem z dziewiczymi karpiami.
Jest wiele wód które nie "pchają" się na pierwsze strony portali i gazet a "topowe" łowiska z ich właścicielami mogą tylko pomarzyć by taki klimat, z tego co zostało bezpowrotnie stracone utworzyć............... jezioro Mistrzewo - woj. wielkopolskie





Nie ukrywam, że w tej imprezie celem nadrzędnym była zbiórka środków na rehabilitację Martynki
lecz musze się przyznać do pewnego egoizmu i cieszyłem się , że jest nas tak mało bo zdawałem sobie sprawę jak dogłębnie można oddać się tej " łowiskowej sielance". Bez lub z podtekstami................

Przywitał nas spokój i skromność właściciela wraz z jeszcze skromniejszymi ludźmi którzy tą wodę "obławiają" - a mają się czym pochwalić , czego na każdym kroku nie okazywali służąc wszelką radą jak sobie tutaj poradzić.

No może poza tym jednym incydentem kiedy to Adam pociesza swoją wybrankę , zasmuconą , iż za kilka dni będzie musiała się rozstać z tymi pięknymi pucharami.



A tak naprawdę , to było małe gorzko , gorzko............... Na okoliczność ich zaślubin które przypadają równo za tydzień - NAJLEPSZEGO i wielu wspaniałych chwil z 4 wędkami na podzie



Na łowisko przybyliśmy w przeddzień rozpoczęcia imprezy. Trzeba było w końcu spróbować zmierzyć się z przesądnym stwierdzeniem Patologic Carp Teamu . Faktycznie jest to prawda w co później uwierzycie.

KTO NIE PIJE TEN NIE ŁOWI

Ekipa wspaniałych przyjaciół. Miło się patrzy na takie obrazki które owocują wspaniałą współpracą na łowisku - oczywiście wcześniej trzeba podtrzymywać więzy w bardzoniekonwencjonalny sposób.

GRUNT TO BEZPIECZEŃSTWO NAD WODĄ



Rankiem dołącza reszta ekip i gość honowrowy w osobie Martynki . Nie powiem , wzruszający to był moment. Wsyscy zdajemy sobie sprawę , że to dzięi naszej pomocy w tak dużym zakresie możliwa jest rehabilitacje tego uśmiechnietego dziecka..........



W tym miejscu należą się wielkie podziękowania dla ludzi głęboko zaangażowanych w to, by ta impreza się odbyła.

Panie Janku - proszę pamiętać mój wykład - hehehehehe - wiem co mówię , a Pan może sobie pozwolić na to by tak było zawsze. Wspaniałe założenia co do eksploatacji łowiska TAK TRZYMAĆ.
Oczywiście łowisko zostało udostępnione nieodpłatnie a całość wpływów z opłaty startowej zasiliła fundacyjne subkonto Martynki.
Podziękowania równiez należą się producentom łodzi do wywozu zanęt firmy FROG dzięki którym na konto Martynki wpłynie dość pokaźna kwota. (łącznie z wpisowym 5tys zł)





Osobie która tą łodkę wylicytowała również serdecznie dziękujemy - będzie miała pamiątkę na długo , która zawsze mu będzie przypominać o tym wspaniałym geście, a my mogliśmy podziwiać nowy nabytek rodziców Martynki w postaci wspaniałego wózka który dzięki środkom z podobnych akcji został wreszcie zakupiony.



Ciąg dalszy podziękowań - coś co postawiło nas na nogi po integracyjnej odsłonie tej imprezy.

Wspaniała kuchnia syna Pana Janka i jego synowej............

mmmmmmmmmmmmmm - niech żałują Ci którzy mieli okazję tego spróbować a nie przybyli.



Wspólna fotka i losowanie które dobyło się wyłącznie z uwagi na duże zaangażowanie organizatorów by formę poprawności zachować , co było bezwzględnym priorytetem podczas całej imprezy - no może z małymi przerwami.....
Szybko jednak obsada stanowisk ulega destrukcji wedle personalnych upodobań i wszystkie ekipy ruszają na swoje stanowiska. Darek Wachowiak czuwający nad prawidłowością losowania.




W koncu czas ruszyć na Coooooooooomonyyyyyyyyyyyyyyy



CZy ktoś wspominał wcześniej o deszczu??????????
Czy to był deszcz , czy po prostu lustro wody zaczęło zmieniać swoje położenie - nie wiem.
Zdążyłem wywieźć tylko jeden zestaw.



Wystarczyło to jednak by złowić podczas przerwy w " transformacji" wody pierwszą rybę zawodów , która zapoczątkowała tą przyjacielską rywalizację - która w niczym nie przypominała zawodów o komercyjnym charakterze. Wiadomo - zawsze są to zawody ale obserwując ich pewną ilość stwierdziliśmy jednomyślnie, że tego typu rywalizacja mimo pewnej, delikatnej pikanterii nie zabija wspaniałego wędkarskiego ducha.




Ryby postanowiły nas za coś wynagrodzić. Aktywnosć żerowa na poziomie znikomym i 3 brania na środku łowiska. Dreszczyk podniecenia - niedoszłych zwycięzców - przyjaciół od lat - jakich nad tą wodą było wielu.

Rekonesans z aparatem po łowisku oraz rozmowy z uczestnikami utwierdziły mnie w przekonaniu , że warto w jakiś sposób tego typu akcje wspierać i w nich uczestniczyć.
Po raz kolejny przekonałem się , że warto iść ścieżką swoich ideałów , bez niepotrzebnych kompromisów pod publikę które gwarantują co najwyżej złudne odczucie szczęścia.










Ostatnia doba - przyniosła długo oczekiwaną zmiane pogody która mogła tylko poprawić łowiskowy marazm i naszą euforię która jednak nie wygasła :).
Wspaniały finisz ekipy Patologic Teamu - jak by nie patrzeć ekipy którą nieumyślnie powołałem do życia , stając się jej ojcem chrzestnym - za co cały czas nie mogę się doczekać ojcowskiego unikalnego wdzianka.......... (aluzja)







Na nic zdała się mordercza pogoń Pyry z Gilotyną


Patologic ze swoim Team Runnerem - Dominikiem Śrubasem.



Spacery po skarpie okraszone pięknymi widokami.




Właściciel Łowiska Pan Jan Jóźwiak z Prezydentem Gniezna Panem Jackiem Kowalskim



Zwycięzcy Imprezy - Rafał Dzieran i Bartek Kamiński - 49kg z największą rybą zawodów - Karpiem 11,40kg



II Miejsce - (upsss) Daniel Kruszyna i Kamil Oracz - 15,99 kg



III Miejsce - Eugeniusz Witczak - Dariusz Perek 4kg



Trzeba nadmienić , iż ze złowionych ryb tylko jedna wcześniej "wisiała" na haku..............

Dodatkowo , Martynka nagrodziła wszystkich uczestników imprezy pamiatkowymi medalami oraz podziękowaniami dla ludzi którzy przyczynili się w jakis sposób do organizacji imprezy.




Za pośrednictwem portalu Carppassion organizatorzy pragną podziękować za upominki dla zwycięzców firmom Fantazy Baits, Bandit Carp, Aller Aqua, Frog choć tak naprawdę zwycięzcami i nagrodzonymi są wszyscy uczestnicy co wspaniale podsumowali rodzice Martynki na okazjonalnym medalu który zawsze będzie mi przypominał tą wspaniałą imprezę.



Dziękuję , że mogłem tam z wami być

Daniel Kruszyna

p.s - po zdjęcia proszę zgłaszać się na emaila z zakładki kontakt, na portalu




Coooooooooooooooooomonnnnnnnnnn

Szybki Kontakt
Reklama
Reklama