Moje łowisko - Krystian Kubiński
Wielu ludzi łowi nad wielkimi kilkudziesięciu, a nawet kilkuset hektarowymi jeziorami. Tymczasem ja zdecydowałem się na łowienie w 3 ha stawie. Jest to moje ulubione łowisko gdyż znajduje się ok. 3 km od mojego miejsca zamieszkania i kiedy tylko chce i mam ochotę mogę się przejechać nad wodę i wypatrywać karpi. Niestety karpia jest tam mało, a już amura to prawie wcale bo pojedyncze sztuki. Karpie dorastają tam do 15 kg, a największy amur złowiony miał cos koło 10kg. Ale jest tam na pewno większy okaz ponieważ w zeszłym roku zerwał się mojemu koledze przy samym brzegu dlatego, że puścił węzeł. Świadkowie oceniali go na 15kg. Jest to naprawdę dziwny staw. Znajduje się koło małego miasta Koło obok Konina, woda leży ok. 100 metrów od autostrady E30 przez którą nad wodą słychać jeżdżące tiry. Na zdjęciu znajduje się na samej górze.




Wiosną najciekawszym miejscem jest łowienie z plaży obok zatopionych krzaków ok. 70 metrów od brzegu. Wraz z nadejściem lata nadchodzą ludzie chcący się wykąpać i opalać. Wtedy trzeba przenieść się na cypel który znajduje się zaraz obok mostu. Tam trzeba się wysilić i wypływać ponieważ łowisko znajduje się na samym środku stawu ok. 120 metrów od brzegu. Jest to kawałek twardego podłoża o wymiarach 20mx20m.


Nad tę piękną wodę opłaca się wpaść choćby nawet na parę godzin. Miałem sytuacje że przyszedłem nad staw i rzuciłem zestawy do wody bez żadnego nęcenia, same kulki na włosie. Po pięciu minutach nastąpiło branie nieduży karpik bo miał 3 kg, zanim go wyjąłem z wody, a był już przy podbieraku nastąpiło drugie branie. Pierwszego karpia szybko jakiś wędkarz mi podebrał i zaciąłem drugiego. Ten okazał się większy, pociągnąłem go z 10 metrów i zerwał się. Żal mnie ściskał bo to wszystko przez ten pośpiech. Może gdyby wszystko działo się wolniej nie było by takich sytuacji, ale cóż, trzeba przeboleć.


Zachód słońca i trzeba się zbierać do domu. Najgorsze jest zwijanie wędek bo myśl że w każdej chwili może nastąpić branie nie daje ich ruszyć. Ale co zrobić trzeba się przełamać i zwinąć kije.
Zapraszam wszystkich nad ten mały zbiornik aby skosztować jego magii.


Krystian Kubiński
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama