Jak łapać bączki !!!

W końcu koniec szkoły, kolejny semestr zaliczony i dużo wolnego czasu na zasiadki. Ostatnio na zasiadce to byłem jeszcze wczesną wiosną w dodatku bez efektów.

Podczas obserwowania wody na, której planowałem tegoroczne zasiadki spotkałem "karpiarza", który twierdzi , że przesiedział już na tej wodzie 12 nocek i nie miał odjazdu:. Oczywiście stwierdziłem, że to jest nie możliwe, bo wiem , że w wodzie tej jest duża populacja ryb w granicy 2-5 kg oraz piękne amury i karpie po kilkanaście kilo.

Następnego dnia znalazłem się nad woda z "markerem" i sondowałem zbiornik kilka godzin. Wytypowałem sobie miejsce w pobliżu podwodnych zarośli na łagodnym spadzie z 2 metrów na 4 metry.




Rys. 1. Szkic zbiornika.


Z uwagi na to ze celem moich popisów będzie łapanie tych sztuk co jest najwięcej czyli 2 kg do 5 kg, wiec obrałem taką taktykę podobną jak na zawodach. Jeżli chodzi o nęcenie to co drugi dzień do wody leciało 10kg parzonej kukurydzy i 3kg kulek 16mm - 18mm o smaku wiśnia z nadzieją ,że wejdzie w łowisko amur.Oczywiście przed ponownym zanęceniem sprawdzałem czy wszystko jest wybrane. Łowisko było nęcone przez tydzień.



Rys. 2. kulki zanętowe.


Skład kulki to podstawowy mix 50/50 z dużą ilością dodatków takich jak: siemię, sezam, chleb belgijski, mak, orzechy arachidowe, granulat 2mm. Nęcenie zakończyłem dwa dni przed planowaną zasiadką.
W końcu przyszedł dzień, w którym po ciężkim semestrze mogłem się zrelaksować nad wodą. Zaraz po przyjechaniu nad wodę i wypakowaniu się z auta, do wody poleciała mieszanka sypkiej zanęty:

5 kg najzwyklejszej zanęty,
0,5 l białych robaczków,
0,5 kg siemia lnianego,
0,5 kg sezamu,
0,5 kg chleba belgijskiego,
0,5 kg maku,
0,5 kg granulatu,
1 kg konopi indyjskich,
2 puszki kukurydzy,
50 kulek




Rys. 3. Zanęta.


Dodałem jeszcze trochę kleju, stymulatora i boostera owocowego, aby ładnie pachniało. Dodatki w mieszance partykularnej są takie same jak w kulkach co dało moim zdaniem większe zaufanie karpi. Z uwagi na to , że na zbiorniku nie można używać łodzi oraz pontonów zmuszony zostałem do umieszczenia zanęty tzw. "PET-em" ( bardzo krytykowanym na pewnym portalu ). Po zanęceniu przyszła kolej na rozbicie klamotów.




Rys. 4. Mój obóz


Przez dwie noce miałem 18 odjazdów i 11 ryb wycholowanych. Na haku miałem dwie większe sztuki lecz chyba jestem jeszcze za słaby i ryby "sprowadziły mnie do poziomu" (czyt. spięły się). Po każdym odjeździe donęcałem kulkami w ilości 50 sztuk w celu utrzymania ryb w łowisku.



Rys. 5. Kulki haczykowe zalane boosterem.


Zestawy jakie stosowałem to: łamane sztywniaki, hak nr 2 - Long Shank, ciężarek centryczny 110g i na nici PVA kilka sztuk kulek.



Rys. 6. Mały bączek.


Po szybkiej sesji zdjęciowej bączek wrócił do wody...Była to moja pierwsza zasiadka po ciężkiej sesji więc moim marzeniem było usłyszeć pisk sygnalizatora i odgłos wyjeżdżającej żyłki ze szpuli, a więc dlatego zastosowałem taka taktykę. Po nasyceniu się tymi odgłosami mogę teraz planować i nastawiać się na duże i silne ryby, dla których moje wędkowanie ma sens...



Szybki Kontakt
Reklama
Reklama