Cztery Razy Wygonin - Bogdan Gackowski
Moja czwarta z kolei zasiadka na jeziorem Wygonin trwała od 18 do 21 lipca 2006 r. Mimo trwajacych od dłuższego czasu upałów byłem optymistycznie nastawiony do mojego wyjazdu. Pierwszego dnia pobytu nad jeziorem , gdy zestawy już były w wodzie pozostało tylko cierpliwie czekać na branie. Niestety przez całą noc i poranek syganlizator nie wydał dźwięku, na który chyba każdy karpiarz czeka z utęsknieniem. Dopiero o godzinie 12:30 , gdy chciałem zmienić zestawy syganlizator odezwał się i po chwili walczyłem już z karpiem. Po dość długim holu pierwszy karp wylądował w podbieraku a waga wskazała 9kg. Ucieszyło mnie to, że w tak upalny dzień doczekałem się brania . Trzeci dzień okazał się całkowitym brakiem zainteresowania karpi moimi przynętami. A wszystko to przez gwałtowną zmianę kierunku wiatru. Dopiero w ostatni dzień mojego pobytu nad jeziorem zachmurzyło się i uspokoił się wiatr. Zmiana pogody zaowocowała braniem o godzinie 5:05 po krótkim holu kolejny karp pokonany ,a waga wskazała 7,40 kg. Karpie nie były wielkie ,ale cóż pomyślałem sobie dobre i to. Pomimo tak upalnych dni dwa udało mi się przechutrzyć. Po zmianie zestawów i wrzuceniu około 30 kulek nie musiałem długo czekać na branie o godzinie 6:30 na mojej wędce swinger podniósł się lekko w górę i żyłka zaczeła uciekać w tońjeziora. Po krótkim zatrzymaniu i podciągnięciu około 10 metrów nastąpił kolejny silny odjazd. Wtedy wiedziałem już , że mam na wędce dużego karpia. Ryba próbując ratować się zmieniła taktykę i odbiła w prawą stronę usiłując wpłynąć pod sam brzeg, gdzie znajdowała się trzcina i zatopione drzewka. Postanowiłem iść płytką wodą w jej kierunku. To spowodowało, że odbiła w lewo ucieszyło mnie to i po kilku odjazdach w odelgłości około 30 metrów karp zaczął słabnąć i po kilku minutach był mój. Po wyciągnięciu z podbieraka i położeniu na matę ogarneło mnie zdumienie i zdębiałem. Okazało się ,że to jest ten sam karp, którego złowiłem 22 września 2005 roku wtedy ważył 16,2 kg i 22 czerwca waga wskazała równe 18 kg . Tym razem 21 lipca 2006 roku ważył 17,40 kg . troszkę wyszczuplał po tarle ale mimo to był w doskonałej kondycji. Bardzo mnie to ucieszyło, że po raz trzeci udało mi się złapać tego samego karpia. Koledzy gratulujac mi stwierdzili , że karp polubił moje towarzystwo i już chyba czas dać mu imię. Nazwałem jego KUBA. Pomału kończył się mój pobyt w Wygoninie. Mam nadzieję ,że to nie było moje ostatnie spotkanie z KUBĄ i znowu dostarczy mi mnóstwo emocji na kolejnych wyprawach.

BOGDAN GACKOWSKI




Zapraszamy do obejrzenia GALERII
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama