NO KILL !!!

Jedną z najważniejszych rzeczy w życiu jest przyjażń.... O przyjaźni w literaturze napisano wiele. Przedstawione są różne rodzaje przyjaźni: przyjaźń prawdziwa, bezinteresowna oraz przyjaźń "na pokaz". Przykładem takiej właśnie przyjażni mogą być stosunki panujące między zwierzętami w bajce Ignacego Krasickiego "Przyjaciele", która kończy się puentą:

"Wśród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły".






Odzwierciedlenie takiej bajki można znaleźć w wędkarstwie. Niekiedy człowiek czuje się też takim psem ( przyjacielem i miłośnikiem ryb) idąc "na ryby", licząc na dobre brania ryb. I wtedy nagle okazuje się, że siedzi się "na rybach" jak "za karę", nie wiedząc nawet spławiającej się małej rybki. Wtedy często słyszymy "wyłapali wszystko". Otóż ludzie mający takie podejście nie zdają sobie sprawy, że maja podejście przysłowiowego "mięsiarza". Mam tu na myśli osobę, która idzie nad wodę z wędkami mając określony cel - ZA WSZELKĄ CENE ZŁAPAĆ RYBĘ, bez względu na wielkość i gatunek. Zabiera ryby ledwie ponad miarę. Jeżeli jakimś cudem nie może wyłowić limitu, prosi o "pomoc" kolegów. W swoim postępowaniu przelicza koszty wykupionego zezwolenia na kilogramy złowionych ryb. On nie płaci za możliwość wędkowania, za emocje, za to, że na rybach daleko od cywilizacji, za obcowanie z przyroda i masa innych rzeczy związanych z wędkowaniem. On płaci za kilogramy. Często nawet zdażają się przypadki sprzedaży złowionych ryb. Bardziej zorganizowani decydują się na zakup nowych i dużych zamrażarek, "bo przecież nie mam gdzie pomieścić" Ludzie tacy potrafią mieć pretensje dosłownie o wszystko, że nęcimy, że dużo nęcimy, że siedzimy po kilka dni nad wodą , że łowimy zbyt daleko od brzegu, że pływamy pontonem, sondujemy, stawiamy markery itd. Jeżli tylko podpatrzą , że nęcimy potrafią stanąć nad plecami i czekają, aż opuścimy łowisko.





W książce Antoine de Saint-Exupery "Mały Książę" opisana jest prawdziwa przyjaźń. Bohater zaprzyjaźnił się literaturze lisem. To lis nauczył Małego Księcia przyjaźni. Tłumaczył mu, że najpierw trzeba nawzajem się "oswoić", czyli "stworzyć więzy". Wyjaśniał, jak należy pielęgnować przyjaźń, aby nie uschła. Opowiedziana historia ma sens w wędkarstwie karpiowym i daje dużo do myślenia. Mam tu na myśli przyjaźni w relacji człowiek - ryba, karp. Taka przyjaźń polega po prostu na tym, że karpiarze łapią ryby, ważą, robią sesje zdjęciowe i wypuszczają do wody. Często słyszymy i czasem nawet nam się to przydarzyło o karpiach ( mówię akurat o karpiach, bo akurat jest to często spotykane ), którym wędkarze nadali imiona z racji, że były systematycznie łowione przez kolejnych wędkarzy. Np. u mnie na zbiorniku pływa Kubuś, złapany w zeszłym sezonie czterokrotnie. A więc warto łapać i wypuszczać z myślą , że ryba znowu kiedyś zasmakuje naszej przynęty i dostarczy nam kolejnych wrażeń nad wodą. Należy pamiętać czasami zdarza się tak, że złapana przez nas ryba to ostatnia lub jedna z ostatnich ryb pływających w zbiorniku.






Mam nadzieje ze swoim artykułem dałem troszkę do myślenia wędkarzom, bo ryby jak wiadomo nie wypowiedzą się w tym temacie, jak wiadomo "ryby głosu nie maja"....


Fotografie: MAREK KWIECIEŃ


Szybki Kontakt
Reklama
Reklama