1 zasiadka - Piotr i Maciej Dziarłowscy
Wyjazd na pierwszą w tym roku zasiadkę zaplanowaliśmy z bratem na 1 maja do 5 maja. W dniu wyjazdu już było wiadomo, że nie będzie łatwo. Pada deszcz od trzech dni. Dojazd na stanowisko to niemal jazda terenowa. Najpierw utknęliśmy my naszym Clio. Na pomoc przyjerzdza terenowa Frontiera i po chwili też grzęźnie. Ratuje nas dopiero poczciwy traktor z wsi. Doholowani na stanowisko koło wyspy zaczynamy ustawianie całego majdanu. Godzina pracy i gotowe. Czas na nęcenie. Będzimy łowić 100 metrów od brzegu. Głębokość w łowisku to tylko 90 centymetrów. Woda mętna, dno twarde z bardzo małą ilością mułu i gnijących szczątków roślin podwodnych, które w tej wodzie nie występują. Nie widać nadal oznak żerowania. Pochmurno. Zanęta to 5 kg mieszanki kukurydzy, konopi, przenicy, pelletu rybnego grubego i średniego, kulki o smaku rybnym i 1 kg zanęty mielona krewetka.








Wypływam pontonem oznaczam tyczką - markerem i ............ zanęta do wody. Na włos naszych zestawów z ciężarkiem 85 gramowym zakładamy kulki o smaku Halibut jak pózniej się okarze nie do końca trafny wybór. Po dobie łowienia i dwóch amurkach 4 kg i 5 kg złowionych w nocy wiemy, że to nie ten smak i zaczynamy kombinować. Najlepszym smakiem będzie kombinacja Scopex z Halibutem i Halibut dipowane Rodem Hutchinsonem Agent Secret.










Zestawy lądują koło markera po lewej i po prawej stronie. Przestaje padać. Świt drugiego dnia wita nas słońcem. I do końca naszego pobytu będzie słońce a temperatura wody i powietrza będzie rosła.
Tego miśkom i nam brakowało. Godzina 9 rano, drugi dzień zaczynają się brania. Przez cały dzień do wieczora mamy brania. Niestety większość karpi to wagowy przedział od 4.5kg do 6 kg. Nadal czekamy na dwucyfrówkę. Często zarzucamy dipując przynęty i pilnując wędek. Mamy kilka brań pustych lub też podczas zacięcia ryba po zacięciu spada z haka. To amury. Brat ma cztery odjazdy i ............................ wszystkie puste. Jednego amura nawet zobaczyliśmy. Po braniu wyszedł na wierzch i pokazał ogonek. Oceniamy na ok.10 kg. Dłuższa przerwa. Trochę zmęczeni pierwszą nocką zalegamy w namiocie na wyprostowanie krzyża.










Mój sygnalizator zaczyna wyć. Odjazd jest tak dynamiczny i wsciekły, że po mimo wyluzowanego kołowrotka szpula nie nadąża oddawać żyłki i karpiówka zaczyna spadać z tripoda. Wypad z namiotu i chwyt kija w ostatniej chwili. Zacięcie i ............ pusto. Amur. W trzecim dniu i w poostałe dni mimo regularnego nęcenia amury zniknęły a w łowisku do końca pozostają tylko karpie. Bilans naszej wyprawy 34 karpie i 2 amurki. W sumie 160 kg ryby, które wróciła w dobrej kondycji do wody. Niestety dwucyfrówki nie udało nam się złowić. Największe ryby to karp 9kg, 8kg i dwie 6 kg.

Piotr i Maciej Dziarłowscy
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama