Taxom X-Treme 2006-Okiem uczestnika: Michał Bartczak
W dniach 17-20 sierpnia na zbiorniku Michalice odbyła się kolejna impreza z cyklu Taxom X-Treme . Tym razem udział wzięło 16 drużyn. Losowanie stanowisk odbyło się o godzinie 10:00, po śniadaniu, następnie rozjechaliśmy się na wylosowane miejsca i zaczęliśmy mozolne rozstawianie sprzętu, o godzinie 14:00 rozpoczęliśmy łapanie. Ponieważ można było korzystać ze środków pływających - nasze zestawy wywieźliśmy pod jedną z wysp na odległość ponad 150 metrów. Do wieczornym nic się nie działa. Po wieczornym zmianie zestawów i ponownym zanęceniu pełni nadziej szykowaliśmy się do nocnego łapania. Około godziny 23:15 miałem pierwsze BARDZO delikatne branie, zacinam co jest !!!, ale jakieś maleństwo. Okazało się że był to mały amur jednak 2 metry od brzegu spioł się i popłynął w ciemność. Trudno jednak rozpaliło to nasze nadziejna nocny połów. Jednak nie mogliśmy wywieźć w nocy tego zestawu tak więc rzuciłem z całych sił przed siebie mają nadzieje że znajdzie go jakiś olbrzym. Przez cało noc niewiele się działo jakieś pojedyncze pisknięcia sygnalizatorów , jednak za słabe żeby można było je zaciąć. Około godziny 4:30 jest piękny klasyczny odjazd - wypadam z namiotu - zacinam - JEST - jednak już czuje że nie jest to olbrzym , po krótkim holu w podbieraku ląduje pierwszy karp o wadze 4,30 kg. Jak na początek nieźle. Ponieważ robiło się już jasno zaczęliśmy szykować kolejną porcję zanęty - wywozić zestawy można było od godziny 6 rano 21 wieczorem i tuż przed 6 zwinęliśmy wszystkie zestawy, zmieniliśmy kulki i tuż po 6 wywieźliśmy zestawy tuż pod trzciny. Ten dzień zapowiadał się pochmurnie, dość mocno wiała ale było cieplutko. Wywożenie zestawów pontonem, przy dużej fali było mocno utrudnione i trwało dość długo, ale dzięki wsparciu sprzętowemu ze strony kolegów z Rutecki Team Poland czas wywózki znacznie się skrócił dostaliśmy od nich łódkę zdalnie sterowaną do wywozu zestawów i zanęty, dzięki temu wywiezienie zestawu trwało nie dłużej niż 4 minuty - do tej pory uważałem, że taka łódka to niepotrzebny bajer ale doceniłem ją po tych zawodach i uważam że jest to fantastyczny wynalazek . Tego dnia u nas nic się nie działo sygnalizatory milczały jak zaklęte, aż do wieczora. Gdy poszedłem odnieść łódkę, około godziny 22:00 Paweł czasie wyciągnął ładnego Karpia o wadze 6,5 kg po godzinie wyjął kolejnego o wadze 6,10 kg. Niestety 2 zestawy powędrowały do wody na "chybił trafił" bo o tej porze nie wolno było wywozić, ale zostały jeszcze dwa moje zestawy leżące w dokładnie zanęconym miejscu. Około godziny mam delikatne branie , swinger opadł raz, potem drugi raz., ale za słabo na zacięcie , postanowiłem przeczekać do momentu aż ryba porządnie weźmie , po około 4-5 minutach delikatnych pisknięć sygnalizatora nareszcie finalne pociągnięcie - zacinam - jest. Jednak niestety podczas holu ryba wpłynęła w jakiś zaczep i sądząc po ilości żyłki na kołowrotku wplątała się w coś około 100 metrów od brzegu , nie miałem szans na jej wyciągnięcie niestety zerwała się no cóż zdarza się. W wodzie został jeszcze jeden zestaw wcześniej wywieziony. Jednak do rana nic się nie działo. Kolejny dzień sobota - była potwornie upalna, zero chmur, delikatny wiaterek, prawie bez fali. Niestety dzień był martwy prawie u wszystkich , tylko sąsiedzi na stanowisku obok wyjęli 3 sztuki ale malutkie (3,5 do 4.2 kg) bezpośredni z trzcin pod wyspą , tym samym byli " bohaterami dnia" jako jedyna drużyna która cokolwiek złapała tego dnia i wysunęli się na prowadzenie w klasyfikacji generalnej. Pełni nadziei wywieżliśmy zestawy pod trzciny pod wyspę - mając nadzieje że w nocy coś się złapie. O godzinie 23:15 pierwsze branie ładny odjazd . Zacinam i niestety strzeliła żyłka kilka metrów od szczytówki , jak się potem okazało coś leżało w wodzie bo miałem również przeciętą linkę od " backlead-ów " niestety to był początek końca, a dokładniej ponieważ rybka zerwała się z żyłką po chwili jest odjazd na mojej drugiej wędce. Zacinam i nic po chwili odjazd na wędkach Pawła. Zacina nic, po kilku chwilach odjazd na jednej wędce sąsiadów i po kilku minutach przynosi mi zwinięte 150 metrów mojej żyłki Tak więc o godzinie 23:30 rozwiały się nasze nadzieje na dołapanie jeszcze karpia , gdyż wszystkie zestawy mięliśmy na brzegu. Po zarzuceniu ich "na ślepo" poszliśmy spać nie licząc na jakiekolwiek branie i niestety tak też się stało ,do rana martwa cisza. Zaraz po 6 wywieżliśmy na nowo zestawy w trzciny pod wyspę ale do końca zawodów czyli do godziny 9:00 nic się nie dział. Co prawda zwijając ostatni zestaw złapałem, płotkę ale nie chcieli mi jej zaliczyć ;)
Po zjechaniu do bazy o godzinie 11:00 odczytano oficjalne wyniki i rozdano nagrody. Każda drużyna która złapała rybę dostała upominek , a dodatkowo każda osoba dostała pamiątkowy skórzany portfel na karty kredytowe z wygrawerowanym napisem TAXOM.


Michał Bartczak Paweł Sameryt
MiBart Carp Team



OFICJALNE WYNIKI X-TREME CARP POLAND 2006 "MICHALICE" 17-20 SIERPNIA 2006

I miejsce
Julian Bartosz i Krzysztof Dzięgała 30,90 kg (6 ryb)

II miejsce
Krzysztof Brzychcy i Ryszard Wójtowicz 26,13 kg (5 ryb)

III miejsce
Zbigniew Hukałowicz i Andrzej Trenda 24,60 kg (5 ryb)

Największa ryba 9,90 kg Dominik Kurmanowski

IV Jan Zawada , Marian Pudełko 20,40 kg (4 ryby)

V Marek Andrusyszyn, Bogdan Żelezny 20,10 kg (3 ryby)

V Krystian Goldman, Marian Kossak 20,10 kg (3 ryby)

VI Michał Bartczak , Paweł Sameryt 16,90 kg (3 ryby)

VII Dominik Kurmanowski , Marcin Wilczyński 15,10 kg (2 ryby)

VIII Ryszard Jarmułowicz, Karol Trelka 15 kg (4 ryby)

IX Arkadiusz Drzewiecki , Marek Markowski 7,96 kg (1 ryba)

X Jerzy Karaban, Mariusz Landwójtowicz 6,60 kg (1 ryba)

XI Jacek Lipkowski , Dariusz Kupś 5,74 kg (1 ryba)

XII Andrzej Bartczak, Daniel Florczyk 4,72 kg (1 ryba)

Ilość drużyn 16

Drużyny z rybą 13

Ilość ryb 38 szt. 214, 29 kg

























Szybki Kontakt
Reklama
Reklama