Zasiadka na Małym Szwałku - Dariusz Burzymowicz
Wspólnie z moim kolegą i towarzyszem karpiowych zasiadek Romanem Guźniczakiem w zeszłym roku postanowiliśmy tegoroczny urlop spędzić nad j. M.Szwałk.Uzgodniliśmy termin na koniec maja i początek czerwca, no i udało się ! Po kilkugodzinnej jeździe dotarliśmy do miejscowości Mazury i tam spotkaliśmy się z P. Andrzejem Wijasem. Po kilku minutach byliśmy nad brzegiem zatoki, którą wcześniej wytypowaliśmy. Zabraliśmy się do pracy (rozbijanie namiotów, ustawianie tripodów i uzbrajanie wędzisk).
Czas na zestawy i umieszczenie ich w łowisku. Mieliśmy wytypowane trzy miejsca: jedno w odległosci ponad 200 metrów (wejście do zatoki), drugie około 160 metrów od pomostu (środek zatoki) i w tych miejscach jedynie wywózka, trzecie miejsce w odległości 80 metrów (końcówka zatoki).
W pierwszej kolejności postanowiliśmy łowić na "śmierdziuchy" i kulki słodka kukurydza Addera. Roman łowił głównie na bałwanka, który składał się z kulek skorupiak krab, ja natomiast na pojedyncze kulki tonące słodka kukurydza i krab.

Zestawy gotowe. Delikatnie zanęcamy łowiska i umieszczamy w nich zestawy. Pozostaje tylko czekać na brania. Około 21:00 branie z najdalszego miejsca, niestety karp spięty jakieś 20 metrów od pomostu (jak się później okazało w tym miejscu były dwa olbrzymie głazy), cwany karp wiedział gdzie uciekać. W nocy trzy brania w końcowej części zatoki, 2 karpie wycholowane 9 i 8 kg, a jeden znowu parkuje w głazach. Następna noc i ranek też były obfite w brania, no i pierwszy karp powyżej dziesięciu kilogramów, piękny golec 12 kg. Brania na zmianę raz u Romka , raz u mnie, jest super. Niestety kolejny ranek ostudził nasze kołowrotki, a później deszcz lał prawie dobę (oczywiście zero brań !).

Wielkie nadzieje i zadowolenie skutecznie osłabiła pogoda, która nas nie rozpieszczała. Zmieniające się ciśnienie, zimne noce (od 5 do 8 C), mocno chłodzący powietrze i wodę północny i północno-zachodni wiatr oziębił wodę o 2.5 C (po przyjeździe woda miała 15 C, a przed wyjazdem niecałe 13 C). Pomimo zimna i niesprzyjających warunków pogodowych (jak na tą porę roku) karpie brały dość dobrze. Podsumowując: od 28.05-9.06 mieliśmy około 40 brań, wycholowaliśmy 28 karpi: 4 szt. 12 kg., 8szt. 9-10 kg., reszta w przedziale 6.5-8 kg. i 3 szt. 3-5 kg. Kilka karpi spiętych. A co by było, gdyby było cieplej, a woda miała 18-20 C ? Pewnie słaniali byśmy się na nogach ze zmęczenia po ciągłych holach. Szkoda tylko, że nie wziął żaden z tych większych "profesorków"

Przez ten okres naszego pobytu przetestowaliśmy mnóstwo smaków i zapachów kulek różnych firm. Najlepiej sprawdziły się kulki: słodka kukurydza Addera i serje M.Hallasa, skorupiaki Prologica, krabowe i krab-banan T.Baits, oraz krabowe R.Hutchinsona. Próbowalismy też chunksów Moselli matrixa i suschi i tu sporo brań, ale szkoda, że tylko leszczy (widocznie karpie z M.Szwałku nie miały ochoty na chunksy).

Przetestowaliśmy też wiele przyponów różnego rodzaju miękkich, sztywnych z miękkim włosem, łamańców i tu najlepiej wypadł nowy wynalazek Anglików quasi D-rig. Dawno niewidzieliśmy tak mocno i głęboko zapiętych karpi (zapinały się podwójnie, a nawet potrójnie !). Rewelacja ! Na tym przyponie karp nie miał szans na spinkę.

Łowiliśmy początkowo na głębokości 2.5 do 3m.Po ochlodzeniu glebiej 4.5 do 5 metrów. Godziny brań były różne: w cieplejsze dni w dzień, w zimne dni po uspokojeniu się wiatru w nocy i rano.
Wyjazd zaliczyliśmy do udanych. Dzikie tereny, piękne jezioro, waleczne karpie, sympatyczny i pomocny P. Andrzej Wijas. Stwierdziliśmy, że w tym jeziorze musi pływać na prawdę duża ilość karpi.
Już teraz wspólnie z Romkiem ustaliliśmy. że za rok też odwiedzimy M.Szwałk, a na miejsce naszej zasiadki wytypowalismy końcową część zbiornika. Myślimy, że tam mogą przebywać te największe sztuki (spokój, cisza, nikt jeszcze nie łowił w tym miejscu).
Stwierdziliśmy, że M.Szwałk jest jednym z lepszych łowisk komercyjnych, a w przyszłości pewnie będzie najlepszym łowiskiem tego typu w Polsce.








Szybki Kontakt
Reklama
Reklama