Upalna zasiadka - Piotr i Maciej Dziarłowscy
Wyjazd zaplanowany od dawna na dni od 12 do 15 czerwca. Pełni nadzieji jak zawsze wyjeżdzamy o godzinie 9 rano. Na łowisko dojeżdzamy w ciężkich warunkach klimatycznych żeby nie powiedzieć ekstremalnych. Powietrze faluje temperatura ok.+30 stopni. Słońce nie lituje się nad nikim. Godzina 10:30 rozpoczynamy rozwijanie obozu i sprzętu.Trwa to ok.1 godziny.Ta jedna godzina w tym ukropie to jak marsz przez Saharę W końcu zaczynamy oznaczanie łowiska tyczkami i nęcenie.Będziemy łowić na odległościach 60 i 50 metrów. Stawiamy dwa markery oddalone od siebie o 80 metrów na głębokości ok.80 i 90 centymetrów. Dno piaszczyste bardzo twarde. Póżniej okaże się, że brat popełnia błąd nie sądując dna od samego brzegu. Całą wyprawę łowił na odelgłości 60 metrów i głębokości 80 centymetrów niewiedząc , że bliżej jest rów na odległości 40 metrów o głebokości 1 metra.To zemści się brakiem brań.
Upał sięga apogeum + 35 stopni. Brak jakichkolwiek oznak żerowania ryb i spławów. Miejsca zanęcone u brata pelet rybny Tandem Baits i kulki Eclips Roda Hutchinsona u mnie 8 kg kukurydzy z konopiami i 1,5 kg kulek Duncan Scopex. Na włos zakładamy kulki truskawkowe dipowane w truskawce i Secret Agent Roda Hutchinsona.Okarze się, że truskawka to numer 1 w braniach. Pierwsza doba wynik zero. Nad ranem Maciej ma pierwsze branie i na brzegu laduje leczczyk ok.1 kg. Około godziny 9 rano piszczy mój sygnalizator i wycholowuje karpika 6 kg. Do północy drugiej doby bez efektów. Donęcamy i czekamy. O godz.1:00 w nocy drugiej doby wyciagamy po jednym karpiku 5 i 6 kg .







"Dzięki " upałom brania są tylko od godz.1:00 w nocy do 7:00 rano. Potem od 9:00 rano do 11:00 i na tym koniec. Spaleni słońcem na raka czekamy cierpliwie na "miśki". Trzeciego dnia ok.godz.11:00 niemrawe branie , a potem dynamiczny odjazd i zaczynam hol. Ryba powolnie udaje lokomotywę , walczy zupełnie inaczej niż "miśki" .W podbieraku ląduje piękny, śliczny ON - Pan "Karp". Waga pokazuje 13,5 kg. Podczas serii zdjęciowej ze względu na upał wylewamy co minutę 5 litrów wody na
karpia jednocześnie zasłaniajac mu oczy na macie.

Utulony , ugłaskany, wycałowany wraca do wody w świetnej kondycji. Na pożegnanie ostro i energicznie ochlapał nas wodą .









Ostatnią noc nie pospaliśmy. Co pół godziny przez cała noc brania do godziny 7:00 rano. Padają karpie od 5 do 7 kg. Złowilismy też 2 amurki po 6 kg każdy. Rezultat wyprawy to 11 karpi i 2 amury. Jeden karp zaplątany w marker i zszedł. Jeden karp się spiął po 10 metrach holu i jeden karp zerwał hak. Do domu przywieżliśmy piekne zdjecia i skórę spaloną na kolor czerwonej kulki truskawkowej.

Piotr i Maciej Dziarłowscy
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama