WIOSNA-Dariusz Ostrowski

Wbrew wszystkiemu łowienie wczesną wiosną na małej wodzie nie jest takie proste. Wiosną woda w małym zbiorniku nagrzewa się trochę szybciej niż na większych wodach. Oczywiście powoduje to szybsze budzenie się do życia wszelkich podwodnych form, a w szczególności co interesuje mnie najbardziej - karpi!!!

Ryb w tym okresie staram się szukać blisko brzegów. Powiedziałbym nawet bardzo blisko, odsuwając się przy tym ze sprzętem w głąb brzegu. Czasem ta odległość to dosłownie ok. 5m. Nęcę w tym czasie niewielkimi porcjami. Podaję ziarna takie jak: kukurydza, groch, konopie (mieszam je razem), i trochę pokruszonych kulek. Ziarna wiosną podgotowuję, ale nie dodaję żadnych atraktorów. Na początku sezonu więcej brań jest w ciągu dnia, a w szczególności w jego godzinach popołudniowych.
Wczesnowiosenne zasiadki nocne utwierdziły mnie w przekonaniu, że ryby po słonecznym dniu, gdy temperatura wody minimalnie się podniesie są najbardziej aktywne w poszukiwaniu pokarmu po południu. Nie ma brań nocą ani wcześnie rano. Należy dodać, że wiosną wszelkie a czasem nawet bardzo niewielkie zmiany pogody przynoszą całkowite zaniki żerowania karpi. Wówczas nie pomoże nic, żadna cudowna zanęta czy przynęta. Karpie wtedy w ogóle nie chcą ,,współpracować". Im bliżej lata to sytuacja się diametralnie zmienia.

Co do kulek wiosennych, to wcale nie muszą być zrobione na aromatach mięsnych. Ja z powodzeniem stosuję owocowe. Ilość aromatu w kulkach jest mniejsza i nie aromatyzuję ich zewnętrznie po gotowaniu jak ma to miejsce później. Czasem również łączę zapachy owocowe z ,,mięsnymi". Do tej pory próbowałem łowić na kulki ,, mięsne " ale bez efektów. Łowisko cały czas przez wędkujących jest nęcone zanętami i kulkami o zapachach owocowych, myślę że na ,,śmierdziuchy" przyjdzie czas, może tej wiosny będą moją przynęt nr.1. Skład mixu do wyrobu kulek w ciągu całego sezonu jest podobny. Zmieniam tylko procentowo udział poszczególnych jego składników: wiosną i jesienią (psie jedzenie, granulaty dla ryb itp.), latem na korzyść białek sojowych i innych koncentratów. Na początku sezonu, staram się nie dipować kulek. Mocno aromatyzowane przynęty czy zanęta moim zdaniem odstraszają nie rozbudzone jeszcze po zimie karpie. Nie będę opisywał jakich firm aromaty stosuję, bo uważam że tą kwestię każdy karpiarz powinien wypracować sobie sam metodą prób i błędów.



Zestawy, a w zasadzie ich odcinki końcowe na początku sezonu , staram się stosować ,,odchudzone", czyli mniejsze haki i cieńsze materiały przyponowe. Wczesną wiosną zestawy z kulkami pływającymi się nie sprawdziły. Myślę, że ich nienaturalny wygląd na dość jeszcze pustym dnie budzi u karpi niepokój. Za to pełnym zaskoczeniem czasem bywają ,,odjazdy" na kulki 18-20mm, wbrew powszechnym publikacjom o stosowaniu małych przynęt. Kompletny brak zasad, chyba to jest w karpiowaniu najciekawsze. Ogólnie wiosną brania bywają delikatne, czasem również bywa tak, że skuteczniejsze bywają przynęty ,,nie karpiowe" czyli: czerwony robak, rosówki, czy ,,kanapka" biały robak + kukurydza konserwowa. W swoich opisach staram się unikać ,,karpiowego bełkotu" dotyczącego opisów sprzętu, aromatów, mixów itp. Czyli jasno, prosto i na temat !!! Uważam że każdy karpiarz powinien do takich spraw podchodzić indywidualnie. Powinien być przede wszystkim częstym praktykiem a nie zajmować się ogólnie przyjętą teorią , i czysto teoretycznymi założeniami, że tak akurat ma być w określonych sytuacjach nad wodą. Łowię na dzień dzisiejszy typowym ,,masowym" sprzętem karpiowym i jest ok. Jestem wielkim zwolennikiem kręcenia kulek sposobem domowym. Wówczas mamy zasadniczy wpływ na różnorodność swoich mixów, jak dodawanych do nich zapachów i dodatków. Można wtedy dokładnie sprawdzić ich skuteczność podczas różnych warunków połowu.

Dariusz Ostrowski
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama