Duże zbiorniki zaporowe cz.1 - Paweł Szewc
Łowienie w zbiorniku zaporowym rozpoczynałem jeszcze jako dziecko. Właściwie od samego początku, kiedy zaczynałem moją przygodę z karpiem nie miałem możliwości łowienia na innej wodzie karpiowej. Zbiornik zaporowy Słup znajdował się zaledwie 3km od mojego miejsca zamieszkania, także każdą wolną chwilę spędzałem nad jego brzegami, doskonaląc techniki połowu oraz poznając nowe miejsca.
Duże zbiorniki zaporowe należą do bardzo trudnych i wymagających łowisk. Często spotykać będziemy w nich dużo zaczepów w postaci zalanych budowli, czy pniaków po ściętych drzewach. Żadną sensacją nie będzie ogromna populacja racicznicy, która bardzo skutecznie będzie niszczyła nawet najbardziej odporne na ścieranie materiały przyponowe. Silne wiatry potrafią zmienić naszą zasiadkę w prawdziwy koszmar, porywając nasz namiot lub inny sprzęt karpiowy. Dodatkowo mając kilkaset hektarów wody do dyspozycji, najczęściej nie jesteśmy w stanie na szybkie odnalezienie odpowiedniego miejsca, w którym akurat będą karpie. Można powiedzieć, że wielka woda to wielkie możliwości, nie tylko dla karpiarzy, ale również dla karpi, które w dużych zaporówkach mają dużą różnorodność pokarmową co wpływa korzystnie na szybki ich wzrost. Wystarczy sprawdzić tabele połowów, aby móc stwierdzić, że w zaporówkach łowi się dość dużo karpi, a pewna ich część to wielkie okazy.
Wybór miejsca

Do najważniejszej czynności, jaką musimy wykonać przed łowieniem w dużej wodzie, to prawidłowy wybór miejsca. Jest to sprawa najważniejsza, bo znalezienie karpi w kilkusethektarowej wodzie nie będzie łatwe. Przed połowem radzę poświęcić jak najwięcej czasu na wytypowanie łowiska i znalezienie karpi, bo na pewno się opłaci. Jeśli znamy wodę i żerowiska karpiowe to właściwie najważniejsze i najtrudniejsze mamy za sobą. Jednak jeśli chcemy dopiero znaleźć karpiowe miejscówki to czeka nas dużo pracy. Na początek radzę zacząć od wywiadu środowiskowego, a więc wypytać miejscowych wędkarzy, gdzie i na co łowi się karpie. Jeśli już uda nam się ustalić rejony, w których najczęściej są łowione nasze wąsacze, trzeba zwrócić uwagę na wiatr, a konkretnie na jego najczęstsze kierunki. Wiatr w zaporówkach ma bardzo duże znaczenie i to głównie od niego zależy, gdzie będą przebywały karpie i jak bardzo będą aktywne. Więc dlatego polecam stronę nawietrzną. Na pewno warto przez kilka dni poobserwować taflę wody i sprawdzić w jakich miejscach karpie najczęściej się spławiają lub wykazują inną aktywność np. żerowanie przez wydobywające się pęcherzyki powietrza z dna. Następnym krokiem będzie wysondowanie dna przy pomocy pontonu, stukadełka i echosondy. Możemy to również zrobić bez echosondy jeśli jej nie mamy, ale wówczas nasz czas poszukiwań z pewnością się przedłuży. Warto poszukać urozmaiconego ukształtowania dna, a więc jakiś wypłyceń w okolicach znacznych spadków dna. Wszelkich zatopionych konarów drzew, gdzie karpie znajdą schronienie i pokarm np. w postaci przyczepionych do drzew racicznic. Godne uwagi będą również okolice gruzowisk po zalanych budynkach, gdzie z pewnością znajdzie się pokarm w postaci raków czy małży. Dobrze będzie jeśli uda nam się znaleźć stare koryto rzeki, albo jakąś starą zatopioną drogę, gdzie też możemy się spodziewać karpi. Jeśli natomiast nie znajdziemy jakiegoś takiego charakterystycznego miejsca to warto spróbować na płaskich połaciach dna, gdzie występuje naturalny pokarm w postaci racicznic, raków czy ochotki.

Jak już znajdziemy interesujące nas miejsce, wówczas stawiamy bojkę do zaznaczenia łowiska i obstukujemy dno przy pomocy stukadełka (duży ciężarek przywiązany na żyłce) w celu określenia jego charakteru i sprawdzenie położenia ewentualnych zaczepów czy spadów. Jak już znaleźliśmy odpowiednie miejsce to czas się zabrać do nęcenia.


c.d.n. PAWEŁ SZEWC
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama