Przypony - szkółka część 1
To pierwszy z cyklu publikacji dotyczących przyponów. Połowami karpia zajmuję się już ponad 6 lat, wiele się zmieniło przez ten czas, nie ma miesiąca bez kolejnych "przebojów sprzętowych" ale co raz bardziej rzuca się w oczy odwracanie uwagi od tego co w karpiowaniu najważniejsze. Niewątpliwie do takich elementów należą przypony karpiowe. Wielokrotnie obserwowałem kolegów otoczonych markowym sprzętem za grube tysiące złotych, którzy na końcu zestawu wiązali coś co trudno nazwać przyponem. Nad ranem domyślali się że coś jest nie tak, ale winę za bezrybie zrzucali na jakość kulek proteinowych lub kiepskie miejsce. Jak ważny jest prawidłowo wykonany przypon wie każdy kto poczuł na kiju słodki pulsujący ciężar i nagle nie ma ryby, lub sygnalizator wyje, podbiegamy do kija i nic, pusto. A ile razy duży karp pobiera naszą kuleczkę i spokojnie wypluwa, bo przypon mu na to pozwala a my nawet nie wiemy że właśnie mieliśmy branie życiowego okazu i tylko dlatego, że nikt nie reklamuje przyponów, dobrze wykonanych przyponów, dalej tkwimy w błędnym kole tracąc zapał do naszego hobby.


Generalnie przypony karpiowe dzielą się na wykonane z miękkiej plecionki, z plecionki w otulinie i ze sztywnej żyłki mono, najlepiej Amnesi. Co raz bardziej popularne są przypony wykonane z lead cora -plecionki z rdzeniem ołowianym. Wszelkie pozostałe innowacje są przeważnie kombinacjami wyżej wymienionych materiałów. Tutaj mała dygresja, materiały na przypony to ostatnia rzecz na jakiej powinniśmy oszczędzać, ja osobiście najbardziej cenię plecionki Krystona, Foxa, niektóre z plecionek Sufixa oraz sztywną żyłkę Amnesie. Haczyki muszą spełniać przede wszystkim jeden warunek - mają być bezwzględnie ostre, kształt i rozmiar to sprawy drugorzędne. Prezentacje zacznę od najprostszych a często najskuteczniejszych, gdy są prawidłowo wykonane tzw. przyponów miękkich czyli wiązanych na miękkich plecionkach.

Standard Rig - jest pierwszym i zarazem najprostszym przyponem do wykonania. Wykonuje się go jedynie z użyciem plecionki i haczyka. Grubość plecionki i wielkość haczyka dobieramy do warunków łowiska, oraz wielkości przynęt na jakie będziemy łowić. Myślę że ten przypon zna każdy początkujący karpiarz, zwłaszcza że jego dokładny opis i zdjęcia można znaleźć w Karp Maxie lub na ulotkach przy każdym opakowaniu wyższej klasy plecionek. Okazuje się jednak że często popełniane są błędy przy jego budowie. Warto więc dokładniej przyjrzeć się jemu, zwłaszcza, że jest on przyponem wyjściowym do bardziej zaawansowanych konstrukcji przyponowych. Przypon wykonujemy przy użyciu miękkiej plecionki i haczyka, za pomocą "węzła bez węzła", z tym że końcówkę plecionki która będzie spełniać rolę włosa zaopatrujemy pętelką, najlepiej dość dużą aby nie było później problemu z włożeniem stopera, jej długość dobieramy w stosunku do wielkości przynęty. Ja to robię następująco: na jednym końcu plecionki, będącej "włosem", robię pętelkę, przekładam przez oczko haczyka plecionkę, zakładam kulkę na "włos", ustalam odpowiednią długość "włosa, wykonuję dwa kontrujące oploty na trzonku (początek "węzła bez węzła"), ściągam kulkę i dokańczam "węzeł bez węzła".

Przy wykonywaniu tego przyponu popełnianych najczęściej jest kilka błędów. Po pierwsze i najważniejsze: patrząc z góry na haczyk widzimy jak drut trzonka haka odgina się aby dać " początek" oczku haczyka, następnie jest zawijany po okręgu do środka aby "zakończyć" oczko. To miejsce jest bardzo niebezpieczne dla naszej plecionki bo często jest tam ostra na brzegach mała szczelinka. Cała tajemnica polega na tym aby pierwsze i ostatnie owinięcie plecionki naszego "węzła bez węzła" było wykonane na "początkowej" części oczka haczyka bo wtedy "pracująca" na oczku plecionka nie ma kontaktu ostrymi krawędziami odciętego drutu. O tym jakie jest to ważne przekonał się mój dobry znajomy, który stracił w ciągu dwóch godzin 7 karpi, wszystkie odpłynęły z samymi haczykami (Ownery) zostawiając mu odcięty przy haczyku przypon. Druga sprawa to długość włosa, osobiście za najbardziej optymalny uważam odstęp 5 - 10 mm między obrysem przynęty a łukiem haka. Po trzecie na cieńszym włosie nasza przynęta będzie zachowywać się bardziej naturalnie jak z kawałkiem plecionki głównej, który jest włosem. Wycinam kilka włókienek z których jest spleciona główna plecionka aż do pożądanego efektu. Sprawy które tu przedstawiłem może są powszechnie znane w karpiowym środowisku, ale nie spotkałem jeszcze żadnej publikacji gdzie były by w ten sposób przedstawione.

Krzysztof Bukowski
Szybki Kontakt
Reklama
Reklama